Jak fleksitarianizm zmienia przemysł żywieniowy.

Coraz większa liczba osób przechodzi na dietę roślinną. Jeden z wiodących portali żywieniowych już teraz ogłasza, że nie będzie więcej dostarczać przepisów zawierających wołowinę. Sądzimy, że zmienianie nawyków żywieniowych konsumentów odegra istotną rolę w osiągnięciu celów globalnej emisji.

Gdzie jest wołowina?

Niektórzy powiedzieliby zapewne, że zmierzamy ku dewastacji naszej kultury, inni nazwą to odważnym krokiem w przyszłość. Decyzja podjęta w zeszłym tygodniu przez portal Epicurious o porzuceniu wszystkich przepisów, które zawierają wołowinę, jest oczywistą reakcją na rosnący trend związany z porzucaniem jedzenia mięsa. Decyzja ta może mieć bardzo duży wpływ nie tylko na mięsny i mleczarski sektor, ale również może wpłynąć na redukcję gazów cieplarnianych. Portal Epicurious tłumaczył tą decyzję milionom obserwujących ich profil na Twitterze, że decyzja ta nie jest ciosem wymierzonym w stronę krów, ale jest ukłonem w stronę planety.

Jeśli to dokładnie rozważyć to faktycznie prawie 15% globalnej emisji gazów cieplarnianych emitowanych jest przez inwentarz żywy oraz wszystko, co jest potrzebne do jego hodowli, więc pod tym względem mogą mieć rację. Szczególnie, że 61% owej emisji związane jest bezpośrednio z mięsem wołowym. Epicurious chciałby, aby dyskusje na temat zrównoważonego gotowania stały się głośniejsze i sądzimy, że tak się stanie, ponieważ ten ruch na pewno zainspiruje wielu konsumentów oraz inne przedsiębiorstwa do bycia bardziej otwartymi na dietę opartą na mniejszej ilości białek pochodzenia zwierzęcego, albo ich całkowitego wykluczenia z jadłospisu.

Zmiany demograficzne, a popyt na dietę fleksitariańską

Wszystko wskazuje na to, że coraz więcej konsumentów oraz firm odsuwa się od żywności pochodzenia zwierzęcego, a popyt na żywność alternatywną, opartą na roślinach, zdecydowanie rośnie. Globalny rynek żywności roślinnej szacowany jest na 10,3 mld $, a zakładany jest wzrost nawet do 15,6 mld $ w ciągu 5 lat.[1]

Wzrost popularności fleksitarian, czyli osób będących głównie na diecie wegetariańskiej, jedynie okazjonalnie jedzących mięso lub ryby, jest tym czego ten nowy sektor potrzebuje. Wszystkie posiłki mogą zostać swobodnie zastąpione alternatywnym jedzeniem opartym o rośliny, nie tracąc przy tym żadnych walorów smakowych, charakterystycznej tekstury, czy też ogólnego doświadczenia ze spożywania posiłków. I nie chodzi tutaj jedynie o aspekty zdrowotne. Ogół konsumentów coraz częściej zaczyna rozumieć wpływ produkcji mięsa i wyrobów mleczarskich na środowisko.

‘’Młodsze osoby w szczególności są bardziej skłonne do przestawienia się na wolne od mięsa alternatywy’’

Mimo wszystko, przejście na dietę wegańską lub wegetariańską to wciąż dla wielu osób o jeden most za daleko. Jedną z przeszkód dla tych, którzy chcieliby dodać więcej żywności roślinnej do swojej diety, jest obawa przed rezygnacją z ich ulubionych potrwa, które często zawierają mięso, pomyślcie tylko o tym soczystym burgerze, który trafia do was prosto z grilla.

Natomiast w samych Stanach Zjednoczonych blisko 1/3 populacji deklaruje spożywanie diety wegańskiej, wegetariańskiej, peskatariańskiej lub fleksitariańskiej, gdzie w Europie deklaracje taką składa blisko ¼ osób. Liczby te jednak wciąż rosną, nawiązując do Food Industry Association i my również zauważamy, że z demograficznego punktu widzenia, konsumenci którzy są bardziej otwarci na dietę złożoną z mniejszej ilości mięsa to głownie Milenialsi oraz Pokolenie Z.

Destruktorzy branży rzucają wyzwanie tradycyjnym graczom

Wraz z popytem, zauważamy coraz większą liczbę start-upów, które zaczynają mocno zakłócać działanie branży. Dobry przykładem są Beyond Meat, Impossible Foods, The Vegetarian Butcher i Oatly. Oczywistym jest, że dla tych firm najważniejsze są zyski, ale chodzi tutaj również o zrównoważony rozwój.

Największą różnicą między typowymi wegańskim lub wegetariańskimi markami jest to, że te rodzaje przedsiębiorstw celowo skierowane są do konsumentów mięsa i nabiału, którzy w rzeczywistości są (potencjalnie) fleksitarianami. Ich sukces nie przeszedł bez echa wśród tradycyjnych graczy tego przemysłu. Przewiduje się, że całkowity dochód z jajek roślinnych oraz alternatyw nabiału, dla białek zwierzęcych, osiągnie 290mld $ do 2035 roku, co stanowi 11% całkowitego rynku białek zwierzęcych.

‘’Destruktorzy oraz tradycyjni gracze walczą ze sobą o uwagę tego samego klienta’’

Kilka tradycyjnych firm z sektora mięsa i nabiału poczyniło już pewne kroki, by ochronić swoje miejsce na półkach i utrzymać ‘’udział w portfelu’’ konsumentów. Świeżym przykładem jest brazylijska spółka JBS, jeden z największych światowych producentów mięsa, która nabyła holenderską spółkę Vivera, producenta żywności roślinnej. Uzasadnieniem tej transakcji było dalsze umocnienie na rynku produktów bezmięsnych. W 2018 roku Unilever przejął spółkę The Vegetarian Butcher, a w roku 2017 Danone przejął firmę Whitewave, producenta nabiału roślinnego z siedzibą w Stanach Zjednoczonych. Ostatecznie destruktorzy oraz tradycyjni gracze walczą ze sobą o uwagę tego samego klienta, a walka ta miejsce ma na sklepowych półkach.

 

Materiał źródłowy: Where’s the beef? How flexitarians are shaking up the food industry

[1] Global Plant-based Protein Market Report 2021: Market is (globenewswire.com)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.