Wciąż z podejrzeniem podchodzimy do Otwartej Bankowości

Jeśli chodzi o przekazywanie informacji, zwłaszcza w przypadku Otwartej Bankowości (Open Banking), to, co mówimy i to, co robimy to dwie różne sprawy. Jakkolwiek pojawia się coraz więcej narzędzi mających ułatwiać nasze życie finansowe, powiedzenie, że chcemy je mieć i następnie ich stosowanie, nie zawsze idzie ze sobą w parze, o czym mówią ustalania dokonane na podstawie Międzynarodowego Badania przeprowadzonego przez ING.

Przepaść pomiędzy postawami a zachowaniem

Najnowsze Międzynarodowe Badanie przeprowadzone przez ING – w którym uczestniczyło 13 europejskich krajów – potwierdza istnienie przepaści pomiędzy postawami a zachowaniem. To, co ludzie mówią i to, jak postępują, jeśli chodzi o ich sprawy finansowe, niekoniecznie pasuje do siebie. W szczególności, badanie dotyczyło Otwartej Bankowości – przekazywania za zgodą użytkownika danych finansowych pomiędzy dostawcami usług finansowych – oraz postaw dotyczących bezpieczeństwa różnych systemów wymagających loginów, które są wykorzystywane z aplikacjami i na stronach finansowych. Dokonane w ramach badania ustalania pokazują, że przekazywanie danych osobowych i korzystanie z technologii na wiele różnych sposobów, nie są kierunkami rozwoju, które ludzie jednoznacznie popierają oraz, że we wszystkich krajach istnieją znaczące różnice pod względem przyjmowanych przez nich postaw. Wiele osób będzie korzystać z narzędzi, które wykorzystują takie możliwości, jeśli będą oferować im oczywistą wartość. Widzimy tutaj bilansowanie ryzyka w stosunku do osiąganych korzyści i prawdopodobną preferencję ze względu na wygodę.

Myślenie kontra działanie

Ustalenia te nie oznaczają, że ludzie kłamią lub ukrywają prawdę. Uczą i dostosowują się do świata, który zmienia się w oszałamiającym tempie. Parafrazując słowa amerykańskiego pisarza i filozofa Elberta Hubbarda sprzed około stu lat: „Świat porusza się obecnie tak szybko, że człowiekowi, który mówi, że nie da się tego zrobić, zwykle przerywa ktoś, kto już to robi”. Naturalnie, Hubbard, który umarł w roku 1915, tak naprawdę nie wiedział co znaczy „szybko”.

Nie minęło nawet 27 lat od czasu wysłania pierwszego SMS-a, a tylko 14 od czasu pierwszego ekranu dotykowego (LG Prada) i 10 od momentu, gdy środki pierwszego inwestora zostały przejęte przez robodoradcę (Betterment). Tylko w ostatnim dziesięcioleciu jesteśmy świadkami powszechnej akceptacji przyjaznych dla użytkownika tabletów, finansowania społecznościowego (crowdfunding), płatności bezdotykowych realizowanych za pomocą telefonów i innych urządzeń, wirtualnych asystentów uruchamianych głosem.

Akceptacja technologii jest zjawiskiem złożonym. Jako ludzie, kierujemy się ku narzędziom, które najlepiej działają, co samo w sobie jest czymś dobrym. Oceniamy, to jak one działają odnosząc się do istotnych korzyści, jakie dzięki nim uzyskujemy, w porównaniu do innych takich narzędzi. Akceptację technologii często znacząco przyspieszają efekty funkcjonowania sieci, zwiększone wykorzystanie, po tym, jak inni ją wypróbowali. Wykazana społeczna akceptacja również odgrywa tu znaczącą rolę.

Niemiej żaden z tych czynników, jako taki, nie przyczynia się do zrozumienia, jak narzędzia te funkcjonują. Co więcej, ma to sens, gdy ludzie mówią, że na wszelki wypadek ostrożnie podchodzą do kwestii bezpieczeństwa technologii i do przekazywania informacji, takich jak ich dane finansowe. Lecz w rzeczywistości, realizowana funkcja jest istotnym czynnikiem podejmowania działania. Dlatego też, ludzie powiedzą, że nie chcą podawać swoich danych, a mimo to i tak to zrobią.

Sytuację te określa się mianem „zjawiska paradoksu prywatności”. Jak powiedział Spyros Kokolakis z Uniwersytetu Egejskiego na wyspie Samos: prywatność jest podstawową troską obywateli w cyfrowym świecie, lecz poszczególne osoby ujawniają swoje dane w zamian za relatywnie niewielkie korzyści.

Fanfary dla fintechów

Do najnowszych usług finansowych należą aplikacje, które wykorzystują przekazywanie danych za pośrednictwem Otwartej Bankowości, tj. funkcji, które umożliwia klientowi przekazywanie jego osobistych informacji finansowych wielu stronom, na przykład w celu dokonania płatności, zarządzania środkami pieniężnymi lub dokonywania inwestycji.

Dla wielu osób, przekazywanie danych finansowych instytucjom innym niż ich najbardziej zaufany dostawca brzmi przerażająco. W naszym badaniu stwierdziliśmy, że tylko średnio 30% spośród respondentów w całej Europie godziło się, aby firmy przekazywały ich dane, w przypadku wyrażenia przez nich zgody. Dzieję się tak, pomimo faktu, że Otwarta Bankowość jest regulowana w Europie od roku 2016 na podstawie zmienionej unijnej dyrektywy w sprawie usług płatniczych, tj. PSD2. Jest to mniej więcej taki sam odsetek, jak 35% tych, którzy stwierdzili, że słyszeli o takiej możliwości. 

Stwierdziliśmy jednak, że świadomość nie sprzyjała otwartości na korzystanie lub dostrzeganie wartości. Osoby, które stwierdziły, że znają Otwartą Bankowość, nie zawsze były tymi samymi, które uważały, że jest ona przydatna.

Pokazuje to, że świadomość istnienia możliwości technicznych dotyczących przekazywania danych nie zawsze jest potrzebna dla korzystania z tego – również inne czynniki odgrywają tu rolę. Na przykład, we wszystkich krajach wystąpiły wyraźne różnice w postawach dotyczących przekazywania danych. W Austrii i Niemczech około dwie trzecie osób (odpowiednio 64% i 60%) było zadowolonych z faktu, że firmy przekazują informacje o nich za ich zgodą, natomiast około jedna na 10 zgodziła się z tym w Belgii (11%), Republice Czeskiej (12%) i Niderlandach (13%).

Nie istniało jednoznaczne powiązanie pomiędzy liczbą osób w danym kraju, które zgadzały się, że kierunki rozwoju w zakresie przekazywania danych były korzystne, a tymi, które stwierdziły, że chętnie skorzystałyby z takiej usługi. Dlatego też, swoją rolę prawdopodobnie odgrywają czynniki takie jak zaufanie do lokalnych dostawców i uwarunkowania kulturowe.

Nasze ustalenia odnośnie do przekazywania informacji

W niektórych częściach świata nowe przepisy umożliwiają dostawcom usług finansowych prezentowanie Twoich środków finansowych z innych firm, jeśli wyrazisz na to zgodę

W odniesieniu do Otwartej Bankowości, nasze badanie pokazuje również, że postawy te nie zmieniły się znacząco od ubiegłego roku, natomiast zmieniło się korzystanie. Na przykład, w styczniu 2020 roku dane mówiły, że liczba klientów korzystających z Otwartej Bankowości w Wielkiej Brytanii, która jest europejskim liderem w tym względzie, przekroczyła 1 mln, dwukrotnie zwiększając się w ciągu poprzednich sześciu miesięcy. Stało się tak pomimo tego, że tylko 23% Brytyjczyków w naszym badaniu stwierdziło, że chętnie przekazywałoby informacje w ten sposób.

Innym powodem tego może być możliwość i znajomość. W Wielkiej Brytanii jest 178 firm, które mają zezwolenie na przekazywanie informacji o rachunkach lub płatnościach za pośrednictwem stron trzecich. W Niemczech, które są na drugim miejscu, jest ich 36, co jest znacząco większą liczbą niż we Francji (18), Hiszpanii (9) i Włoszech (6) razem wziętych.

Oczywiście są to dopiero początki dla branży i w pewnych miejscach wielki przeskok dopiero nastąpi. Niemcy, na przykład, mają silną tradycję zaufania, jeśli chodzi o bankowość i dlatego około 60% spośród naszych niemieckich respondentów powiedziało, że chętnie zgodziliby się, aby banki przekazywały informacje o ich kontach.

Ostatecznie, wszystko sprowadza się do dogodności i zaufania. Łatwo bowiem dostrzec korzyści płynące z Otwartej Bankowości, takie jak szybkie śledzenie finansów i przenoszenie aktywów dzięki wykorzystaniu jednego interfejsu. Jakkolwiek zaufanie jest bardziej złożoną kwestią, dotyczącą podejścia zarówno do zaangażowanych instytucji, jak i bezpieczeństwa związanego z dostępem do danych. Wyliczenie wartości wynikającej z przekazywania indywidualnych danych osoby jest złożonym procesem.

Dogodność jest tu kluczem

Brytyjska firma badania opinii Ipsos przedstawiła silne dowody dotyczące różnicy pomiędzy tym, co ludzie mówią, a tym, co mówią, że gotowi są zrobić. Na podstawie jednego z przeprowadzonych przez nią badań stwierdzono, że 75% osób chciałoby mieć dostęp do danych o tym, jak wydają swoje środki, a tylko 40% powiedziało, że nie miałoby nic przeciwko przekazywaniu informacji, które by to umożliwiały.

Co więc ludzie uznają za bezpieczne? Dzięki temu, że niemalże obecnie każdy posiada smartfona, (26% spośród naszych respondentów powiedziało, że ma iPhona, a kolejne trzy czwarte(73%) posiada smartfona na androidzie), ludzie mają dostęp do ogromnej liczby systemów zabezpieczających. Ich zakres obejmuje od prostych systemów opartych na hasłach, aż po rozpoznające głos, twarze i odcisk palca lub takie, które łączą obie te możliwości.

Na przykład, oczekuje się, że wartość globalnego rynku czytników odcisków palców wzrośnie do 5,2 mld USD w roku 2026 z dzisiejszych 2,9 mld USD, po części w wyniku zwiększającej się liczby smartfonów, tabletów i urządzeń, w których stosuje się system zabezpieczeń.

Mimo to, tylko jedna trzecia (30%) Europejczyków w naszym badaniu powiedziała, że logowanie za pomocą odcisku palca jest „bardzo bezpieczne”. Przy czym był to jeden z najlepiej ocenianych systemów bezpieczeństwa: tylko 22% powiedziało, że rozpoznawanie twarzy było „bardzo bezpieczne”, a jedynie 13% powiedziało tak o rozpoznawaniu głosu.

Tu też widoczne były różnice pomiędzy krajami. Francuzi, Belgowie i Niderlandczycy zasadniczo byli najmniej zadowoleni z bezpieczeństwa, natomiast Turcy, Czesi, Polacy i Rumuni byli poniekąd bardziej ufni. Lecz nawet w tych krajach, mniej niż połowa respondentów stwierdziła, że różne systemy bezpieczeństwa są „bardzo bezpieczne”.

Behawioralne implikacje

Odsetek osób na drugim końcu skali, czyli tych, którzy stwierdzili, że systemy te „nie są wcale bezpieczne”, był dość niewielki. Nastąpiła jednak niewielka zmiana postaw w naszych ustaleniach w tej kwestii pomiędzy rokiem 2019 a obecnym, pomimo błyskawicznego stosowania tych rozwiązań.

Behawioralne implikacje związane z tym wszystkim są takie, że są osoby korzystające z tej technologii lub takie, które spodziewają się zacząć z niej korzystać, a które ostrożnie do niej podchodzą. Ponownie potwierdza to, że przydatność i/lub korzyść jest czynnikiem decydującym o akceptacji, który w odpowiednich okolicznościach pomoże pokonać obawy u niektórych użytkowników.

Tak, niezdecydowanie ma miejsce. Lecz zaufanie do dostawców, korzyści, krótkoterminowe potrzeby, znajomość, czy nawet fakt, że nasi znajomi tak postępują, mogą razem przyczynić się do pokonania obaw. Jednakże, pomimo dalszego rozwoju technologii, jest mało prawdopodobne, aby przepaść pomiędzy tym, co ludzie mówią, a tym, co robią przestała istnieć.

Materiał źródłowy: ING survey: We’re still suspicious about Open Banking

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.