Iluzja pieniądza – jak jej nie ulec

Koszt inflacji jest często źle rozumiany lub ignorowany, co ma znaczące implikacje dla wydatków konsumentów i zachowania gospodarczego na szerszą skalę.

W ciągu trzech miesięcy do lutego średnie tygodniowe zarobki brytyjskich pracowników (wraz z premiami) wzrosły o 3,5%, zgodnie z najnowszym raportem Urzędu Statystyki Narodowej Wielkiej Brytanii. Może to brzmieć dobrze, ale kiedy dane są skorygowane o inflację, to odsetek spada do zaledwie 1,6%. Daje to konsumentom znacznie mniejszą siłę nabywczą, niż sugerowałby wzrost zarobków.

Zmiany w „realnych” warunkach uwzględniające wpływ inflacji są kluczowe dla zrozumienia prawdziwej wartości pieniądza. Jednak badania wykazały, że wiele osób myśli tylko w kategoriach „nominalnych”. Niestety wartość nominalną pieniędzy, za którą można naprawdę coś kupić uwzględniają w niewielkim stopniu. Eksperymenty pokazały, że ludzie często wybierają wyższą nominalną podwyżkę płac niższą rzeczywistą podwyżkę, nawet jeśli rzeczywisty wzrost dałby im większe korzyści.

Ta tak zwana „iluzja pieniężna” (‘money illusion’ – termin spopularyzowany przez ekonomistę Johna Maynarda Keynesa) może mieć znaczące implikacje dla wydatków konsumenckich i zachowań gospodarczych na szeroką skalę. Może to również wpłynąć na sposób myślenia o wartości pieniądza w przyszłości, a w tym również nasze plany emerytalne i zwroty z inwestycji.

Patrząc na prawdziwe zwroty

Od czasu światowego kryzysu finansowego inflacja gwałtownie spadła, ponieważ kryzys gospodarczy i rosnące bezrobocie oznaczały, że sklepy i biznes nie mogły podnieść cen. Jednocześnie niektóre banki centralne obniżyły stopy procentowe do zera, aby pobudzić gospodarkę.

Ponieważ banki podążają za bankiem centralnym przy ustalaniu własnych stóp procentowych, oszczędzający na Zachodzie nie otrzymywali praktycznie żadnych odsetek od swoich zgromadzonych środków. Od tego czasu inflacja w Wielkiej Brytanii wzrosła o 1,9% w marcu, podczas gdy stopy pozostały poniżej 1% przez dekadę. Oznacza to, że każdy opierający swoje dochody o zysk z oszczędności, tak naprawdę poniósł stratę.

Ta analiza dotyczy inwestycji takich jak obligacje, akcje, nieruchomości i złoto. Wszystkie tego typu inwestycje będą miały stopę zwrotu mierzoną nominalnie i w wartościach rzeczywistych.
Aktywa o stałym dochodzie, takie jak obligacje skarbowe o stałym oprocentowaniu, płacą taki sam poziom odsetek, czy inflacja rośnie czy spada. Jeśli inflacja wzrośnie, wartość zarówno płatności odsetkowych, jak i środków zainwestowanych w obligacje spadnie w wartościach rzeczywistych.

Wpływ inflacji na ceny akcji jest nieco bardziej skomplikowany. Inflacja zmniejsza bieżącą wartość netto oczekiwanych przepływów pieniężnych spółki, co sugeruje, że w rezultacie powinny spadać ceny akcji. Jednocześnie jednak rosnące ceny sugerują, że te przyszłe przepływy pieniężne będą wyższe, ponieważ firmy są w stanie osiągać większe zyski. Teoretycznie te dwie siły powinny się nawzajem równoważyć. W praktyce rynki często odrzucają oznaki inflacji z obawy przed przegrzaniem gospodarki i wzrostem stóp procentowych. 

Rzeczywistość ekonomiczna

Rachunkowość inflacji jest również ważna przy analizie wzrostu gospodarczego. Statystycy co roku obliczają całkowitą wartość produkcji gospodarki. W 2018 r. Nominalna wielkość brytyjskiej gospodarki wynosiła 2,12 bln funtów, co oznacza wzrost o 3,4% w stosunku do 2,05 bln GBP w 2017 r. Jednak realny wzrost wyniósł zaledwie 1,4% w 2018 r. (2,03 bln GBP do 2,01 bln GBP).

Koncepcja ta jest nie tylko ważna z punktu ekonomicznego. Może to być również kwestia polityczna, a rządy decydują się na działanie, które bardziej im odpowiada. Gdy kraj znajduje się w sytuacji inflacji, jego tempo wzrostu może wyglądać imponująco w ujęciu nominalnym, choć liczba ta jest w dużej mierze bez znaczenia dla konsumentów, którzy mogą mieć trudności z zakupem podstawowych towarów.

Innym zagrożeniem jest niedostateczna inflacja, co sprawia, że rzeczywista wartość wzrostu w ujęciu nominalnym jest wyższa niż w rzeczywistości. Na przykład Argentyna została zmuszona do zrewidowania sposobu, w jaki prezentowała dane o inflacji po tym, jak wyszło na jaw niedostateczne raportowanie o gwałtownej inflacji w poprzedniej dekadzie, aby wskaźniki wzrostu wyglądały lepiej.
W okresie poprzedzającym wybory prezydenckie w 2015 r. Rządowy urząd statystyczny w Argentynie ogłosił inflację na poziomie 15% w porównaniu z szacunkami prywatnych ekonomistów na poziomie 27,9%, co jest do tej pory jednym z najwyższych osiągniętych tego wskaźnika na świecie. Krytycy twierdzą, że rząd próbował ukryć główny problem ekonomiczny Argentyny z powodów politycznych. Konsumenci w tamtym czasie stwierdzili, że oficjalne dane o inflacji nie dorównują wzrostom cen, których doświadczyli osobiście. Istnieją również dowody na to, że inwestorzy transferowali pieniądze za granicę, aby powstrzymać ich pieniądze przed pożarciem przez inflację.

Podsumowując, możliwość przeglądania nominalnych danych i skupienia się na tym, co pozostanie po inflacji, pozwoli inwestorom, pracownikom i kupującym lepiej zrozumieć, co dzieje się z wartością ich pieniędzy.

Materiał źródłowy : “Breaking the money illusion”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.