Czeka nas mini hossa? Zaczynamy najlepszy kwartał roku!

Słowa „sell in May and go away” doskonale się sprawdziły . Teraz czas na kolejny przejaw giełdowej sezonowości: wchodzimy w statystycznie najlepszy kwartał roku. Przed nami perspektywa trzech wzrostowych miesięcy i szansa na mini hossę.

 Co rzecze statystyka…?

Wszystko, co można przeczytać powyżej, to „najprawdziwsza prawda”, tyle że… statystyczna. Giełdowi wyjadacze dobrze znają powiedzenie „sell im May and go away” , co przekładając z „ichniego” na „nasz” oznacza: „sprzedaj (akcje) w maju i odejdź (od giełdy)”. A kto wcześniej nie znał, to obecny rok boleśnie uświadomił mu istnienie takiej sezonowości na giełdach. Sprzedaż akcji na początku maja pozwoliła uniknąć 5-miesięcznej wyprzedaży, która mocno obniżyła wartość głównych indeksów GPW (WIG o 12,13%, a WIG20 aż o 18,1%).

To już za nami, teraz przed inwestorami otwiera się perspektywa giełdowych żniw. Ostatni kwartał roku to w historii GPW najlepszy okres (statystycznie oczywiście). Pomijając wszystkie inne uwarunkowania, kupując akcje z początkiem września i sprzedając z końcem roku narażamy się na najmniejsze ryzyko strat.  Październik, listopad i grudzień w około 2/3 przypadków  przynosiły zyski (patrz poniższa tabelka). W tym okresie najczęściej pojawiała się na GPW przynajmniej mini hossa.

dobry czas na inwestowanie. czeka nas mini hossa?

 

Skumulowana przeciętna stopa zwrotu też wygląda zachęcająco, bo dla WIG20 sięga 7,45%. Bezkonkurencyjny w tym zestawieniu jest grudzień, zarówno pod względem pozytywnego finału (w 66,7% przypadków) jak i przeciętnych zysków (4,16%). W tym czasie na giełdach akcji ma miejsce zjawisko zwane „rajdem Świętego Mikołaja”, czyli często spotykany wzrost cen pod koniec roku (można o nim poczytać tutaj: http://www.edukacjagieldowa.pl/2010/11/czy-swiety-mikolaj-istnieje/).

 

… a jaka jest rzeczywistość?

Tyle statystyka. A jak przedstawia się giełdowa rzeczywistość na starcie ostatniego kwartału? Giełdy akcji znajdują się w fazie globalnej korekty, wystraszone postępującym spowolnieniem w Chinach (druga co do wielkości gospodarka globu). Cięte są prognozy wzrostu gospodarczego na ten i kolejne lata. Koniunktura i uwarunkowania gospodarcze nie są więc wymarzone i można mieć uzasadnione wątpliwości, czy statystyczna reguła w tym roku się sprawdzi. Rynki jednak jak na razie robią swoje. Od tygodnia na światowych parkietach mamy do czynienia z dynamicznym odbiciem  w górę, które ma szansę wyrysować dno i zmienić obowiązujący kierunek. Jak się to skończy, przekonamy się jak zwykle po czasie.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.