Dywidenda daje bezpieczeństwo

Na GPW rozpoczyna się sezon corocznych żniw. Giełdowe spółki decydują o tym, jak podzielić zysk z ubiegłego roku i jaki skrawek tego tortu przypadnie akcjonariuszom. Sprawdźmy czy w polskich realiach inwestycje w akcje dywidendowe  mogą okazać się szczególnie opłacalne.

Dywidenda to słowo miłe dla ucha  inwestora. Zwłaszcza takiego, którzy o inwestowaniu na giełdzie myśli w perspektywie długoterminowej. Jej najbardziej namacalnym efektem jest dochód, który często regularnie, co roku, zasila portfel gracza  bez konieczności pozbywania się akcji. Ponadto jest to dowód dobrej kondycji finansowej spółki. Wypłacane pieniądze nie biorą się bowiem znikąd, ich źródłem są realne zyski wypracowywane przez spółkę. To mocny argument przemawiający za tym, że spółki dywidendowe powinny radzić sobie lepiej od szerokiego rynku.

Na dojrzałych giełdach zauważono to już dawno, napisano o tym wiele, przeprowadzono też badania potwierdzające to założenie. Wspomnieć można chociażby opublikowaną w 1995r. pracę  R. Michaely, R.Thaler i K. Womack, w której autorzy porównali, jak zachowują się akcje spółek, które zaczynają płacić dywidendy oraz tych, które jej płacenia zaprzestają. Badania dowiodły, że te pierwsze pozwalają osiągnąć ponadprzeciętne zyski w kolejnych trzech latach, natomiast te drugie zachowują się od nich znacznie gorzej.

Nasza GPW jest młoda i w jej niemowlęcym okresie dywidendy nie odgrywały znaczącej roli.  Po pierwsze dlatego, że mała liczba spółek wypłacała je regularnie, po drugie ze względu na niski stan wiedzy  inwestorów (liczył się przede wszystkim szybki efekt w postaci wzrostu kursu).  Ponadto, w latach 90-tych zyski z dywidend wypadały słabo w porównaniu z przychodami z bankowych lokat (wysokie stopy procentowe), na początku wieku osłabiło je jeszcze niskie tempo wzrostu gospodarczego.

Teraz sytuacja się zmienia. GPW okrzepła i coraz śmielej zaczyna być postrzegana w połowie drogi pomiędzy rynkami wschodzącymi, a tymi rozwiniętymi. Dywidendy płaci coraz więcej spółek,  znacząco wzrosła też ich wysokość, stopy procentowe obniżyły się natomiast do historycznie niskich poziomów.  Sama stopa dywidendy często znacząco przewyższa dochód możliwy do pozyskania z lokat, nie mówiąc już o możliwości wzrostu cen akcji.  Sprawdźmy zatem, czy i w naszych realiach spółki dywidendowe  zaczynają górować nad szerokim rynkiem. Porównamy stopy zwrotu uzyskane przez indeks WIGDIV (jego portfel obejmuje spółki o najwyższej stopie dywidendy) z indeksem WIG. Oba są indeksami dochodowymi, a więc zliczają też zyski z płatności dywidend. WIGDIV wyliczany jest od początku 2011r, zatem zakres danych jest dość skromny:

 

08.05.15 -dywidenda daje bezpieczeństwo

 

Jak widać porównanie nie wypada jednoznacznie, w różnych latach relacje tych dwóch indeksów wyglądały odmiennie. Największa różnica na korzyść spółek dywidendowych zaznaczyła się w trudnym dla giełdy roku 2011r. To zrozumiałe – przed wyprzedażą najskuteczniej są w stanie obronić się te spółki, które mogą z amortyzować spadek wartości akcji właśnie poprzez dywidendę. Potem, gdy koniunktura zaczęła się poprawiać ten argument stracił na znaczeniu. W sumie, w trakcie blisko 4 i pół roku swego istnienia indeks WIGDIV dość wyraźnie pokonał jednak szeroki rynek. Wniosek? Przy decyzji o kupnie akcji na pewno warto wziąć pod uwagę również politykę dywidendową spółki. Raczej na tym nie stracimy, a możemy zyskać przynajmniej większe bezpieczeństwo w momentach giełdowego załamania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.