Dobry czas na nowe M?

Wiele wskazuje na to, że mieszkania tańsze już nie będą, podobnie jak zaciągane na ich kupno kredyty. To może być najlepszy moment na kupno nowego mieszkania.

By odpowiedzieć na tytułowe pytanie, rozbijemy  je na mniejsze części. Po pierwsze: co decyduje o atrakcyjności zakupu? Na pewno cena, jaką płacimy. Przyjrzyjmy się zatem wykresowi cen transakcyjnych mieszkań z ostatnich siedmiu lat, czyli mniej więcej od początku kryzysu finansowego:

 

060315

źródło: Home Broker, Open Finance.

 

Jak widać, ceny systematycznie spadały do końca 2012r. potem doszło do dynamicznego odbicie, a po którym pojawiła się stabilizacja, która trwa do teraz. Ceny, jak powszechnie wiadomo, zależą od gry podaży i popytu. Mieszkanie to jeden z największych, jeśli nie największy wydatek w naszym życiu. Potrzebne pieniądze większość z nas zbiera, lub częściej pożycza na długie lata. Popyt na mieszkania rośnie więc, kiedy ludzie dobrze i stabilnie zarabiają, a perspektywy przyszłości są optymistyczne. Wtedy ceny są najwyższe. I odwrotnie: gdy mamy kryzys, pewność zatrudnienia i  zarobki drastycznie spadają. W efekcie popyt na mieszkania zanika, ciągnąc ceny w dół. Do określenia miejsca w cyklu gospodarczym, w którym aktualnie się znajdujemy,  posłużymy się tradycyjnie dynamiką PKB:

060315 -poland-gdp-growth-annual

Oba wykresy nie są może identyczne, ale bardzo podobne. To potwierdza, że ceny mieszkań są dodatnio skorelowane z PKB. Skoro więc (przynajmniej według ekonomistów) dno kryzysu jest już za nami  i prognozy zakładają stopniowe rozpędzanie się gospodarki, z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że na rynku mieszkań taniej już nie będzie. A nawet jeśli, to nieznacznie. Chyba, że dotknie nas nowy i niespodziewany kryzys. No ale tego przewidzieć nie można. Jeżeli ktoś ma wystarczająco dużo gotówki, sprawa wydaje się dość jednoznaczna: podjęcie decyzji o zakupie właśnie teraz byłoby prawdopodobnie trafionym pomysłem.

No tak, ale większość nie ma tak dużych sum do dyspozycji. Te pieniądze trzeba pożyczyć. I tu pojawia się drugi ważny element: ile tak naprawdę będzie nas to kosztować? Koszt kredytu bankowego to w głównej mierze jego oprocentowanie, a to zależne jest od stóp procentowych ustalanych przez RPP. Im wyższe stopy, tym płacimy większe odsetki i odwrotnie. Nie dalej jak w środę RPP ścięła stopy do historycznie niskich poziomów, zapowiadając stanowczo, że to definitywny koniec obniżek:

060315 (2)

Źródło: money.pl

Nie można  oczywiście wykluczyć, że pod wpływem niespodziewanych zdarzeń Rada zmieni zdanie (zdarzało się  to już w przeszłości), ale tu znowu wkraczamy w obszar spekulacji. Dostępne obecnie informacje wskazują, że jesteśmy właśnie na początku czasu najtańszych kredytów w najnowszej historii Polski. W gospodarce mamy teraz deflację i wzrost cen długo jeszcze nie osiągnie celu inflacyjnego, do którego zobligowany jest NBP (2,5% r/r +-1%). Zapowiada się więc, że stopy (i oprocentowanie kredytów) pozostaną na niskim poziomie przez wiele miesięcy. W tym czasie kredytobiorca spłaci choć część swego zadłużenia ze stosunkowo niskimi odsetkami.

Z kredytami wiąże się jeszcze jedna kwestia. Już teraz starając się od kredyt hipoteczny, trzeba wnieść co najmniej 10% wkładu własnego. A będzie jeszcze gorzej. Od przyszłego roku będzie to minimum 15%, a od 2017r. 20% potrzebnej do zakupu mieszkania sumy. Kredyt finansujący 90% ceny nieruchomości będzie wprawdzie możliwy, ale pod warunkiem wykupienia ubezpieczenia brakującego wkładu własnego, czyli będzie po prostu droższy. Jeśli brać kredyt, to najlepiej teraz. Albo oszczędzać.

Po tych rozważaniach możemy już z czystym sumieniem odpowiedzieć na tytułowe pytanie. Tak. Wszystkie „znaki na niebie i ziemi” wskazują, że właśnie teraz jest najlepszy czas na kupno nowego mieszkania. Jest jedno podstawowe „ale”: dopiero przyszłość zweryfikuje, czy była to odpowiedź prawidłowa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.