Amerykańskie wskaźniki wyprzedzające koniunkturę. Faktyczna prognoza czy wróżenie z kart?

Nieodłącznym zajęciem każdego inwestora jest śledzenie regularnie publikowanych wskaźników makroekonomicznych. Dlaczego? Ponieważ mają wpływ na rynek akcji. Niestety, przez ich ilość nie jesteśmy w stanie analizować ich wszystkich. Problemem większości z nich jest fakt, że podsumowują wydarzenia, które miały już miejsce i nie mają dużego wpływu na przyszłe notowania. Jednak nie wszystkie. Jak nie zgubić się w gąszczu danych napływających codziennie w postaci kolejnych wskaźników? Na które zwrócić uwagę, gdy zależy nam na prognozie przyszłych ruchów na warszawskim parkiecie?

 

Powiedzenie, że kiedy Ameryka kichnie, Europa dostaje kataru jest bardzo znamienne. Z racji dominującej pozycji w gospodarce światowej publikacje amerykańskie są najważniejsze, zaraz obok macierzystych. Co prawda PKB pozwala ocenić tendencję, które wystąpią w przyszłości w realnej gospodarce, niestety dane są podawane kwartalnie, a publikacja następuje często dopiero w połowie następnego kwartału. Jest to jednocześnie jeden ze wskaźników, które pomagają potwierdzić bieżący trend.

 

W celu sygnalizacji zmian przed ich uwidocznieniem należy zwrócić uwagę na wskaźniki wyprzedzające. Znanym sposobem śledzenia gospodarki USA jest indeks wskaźników wyprzedzających koniunkturę, jednak poszczególne wskaźniki tego indeksu są publikowane wcześniej co wpływa na jego małą wartość, bardziej skutecznym jest śledzenie poszczególnych jego składników.

 

Jednym z nich jest CCI (Consumer Confidence Index) – Indeks zaufania konsumentów. Poprawa sytuacji w gospodarce wynika z pozytywnych nastrojów konsumentów, rosnącego zatrudnienia, wzrostu wynagrodzenia, portfela zamówień, itp. To konsument jest głównym uczestnikiem gospodarki, ponieważ odpowiada za około 2/3 PKB kraju, kupując różne artykuły. Wszystko to stymuluje wzrost wydatków, będących głównym czynnikiem PKB. I odwrotnie, kiedy konsumenci wyczuwają pogorszenie cyklu koniunkturalnego, które przejawia się w zastoju i oszczędnościach w miejscu pracy, powoduje to często obniżenie tempa rozwoju gospodarki. Wartością bazową jest poziom 100 punktów przyjęty w 1985 roku. Jak dotąd prawie każda recesja była poprzedzona pięcio lub sześciomiesięcznym spadkiem wartości tego indeksu. Doskonale widać to na poniższym wykresie, na którym możemy zauważyć wyprzedzenie krachu na giełdzie przez słabnące odczyty CCI.

SP500

Indeks S&P 500 (granatowa linia, prawa oś) i CCI (pomarańczowa linia, lewa oś)

 

Następnym indeksem wartym śledzenia jest Chicagowski indeks PMI. Podsumowuje on aktywność sektora wytwórczego na podstawie danych z okręgu przemysłowego wokół Chicago. Jego znaczenie jest o tyle istotne, że jest on publikowany, jako pierwszy z tego typu indeksów w każdym miesiącu. Rynek uznaje go za wskaźnik wyprzedzający koniunkturę w całym przemyśle.

 

Równie ważnym jest indeks ISM, który dzieli się na ISM-produkcja i ISM-usługi. Ten drugi z powodu struktury amerykańskiej gospodarki (75% usługi) jest ważniejszy i jego wyniki bardziej elektryzują rynki. Oba wskaźniki ISM opisują łącznie ponad 95% gospodarki amerykańskiej i prezentują jej stan niemal na bieżąco, bo publikowane są już na początku miesiąca za miesiąc poprzedni. Kierunki zmian wskazań ISM (wzrosty/spadki) ściśle pokrywają się z późniejszymi odczytami PKB, więc ich informacje z nich płynące są skutecznym narzędziem do wyboru rynków z optymistycznymi perspektywami i unikania tych, które wchodzą w fazę spowolnienia gospodarczego. Na poniższym wykresie zaznaczonych jest kilka zależności pomiędzy S&P 500, a usługowym ISM.

ISM

S&P 500 (czerwona linia, prawa oś) i indeks ISM dla sektora usług (niebieska linia, lewa oś)

Wartość indeksów PMI i ISM powyżej poziomu 50 oznacza wzrost aktywności (poprawę kondycji) w stosunku do miesiąca poprzedniego. Odczyt poniżej tej wartości oznacza natomiast pogorszenie sytuacji.

 

Indeks PMI, ISM czy nastrojów konsumenckich odnoszą się do subiektywnych odczuć ankietowanych. W tym wypadku nawet z pozoru nieistotne zdarzenia mogą mieć wpływ na udzielane odpowiedzi. Trzeba jednak przyznać, że od jakiegoś czasu właśnie tego typu publikacje najbardziej interesują inwestorów, jako oddające emocje innych ludzi. Jeśli ujawniły się w badaniu, to być może ujawnią się także w ich decyzjach inwestycyjnych, a takie wpłyną na rynki finansowe.

Wpis przygotował: Dawid Byledbał

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.