Konflikt na Wschodzie ważny, ale może nie tak bardzo…

           Rosnące ryzyko geopolityczne to ostatnio główny temat mącący w umysłach globalnych inwestorów. Problem stał się o tyle poważny, iż nawet sezon publikacji wyników finansowych amerykańskich spółek za II kw. 2014 r., jak również lipcowe posiedzenie Rezerwy Federalnej przysłonięte zostały obawami o stabilność globalnego klimatu inwestycyjnego.

          W tym miejscu pokusiliśmy się o zbadanie, w jaki sposób w okresie od II wojny światowej do czasów obecnych, konflikty militarne wpływały na rynki finansowe. Szczególne interesował nas rynek akcji obserwowany przez pryzmat amerykańskiego indeksu S&P500.

         Naszym zdaniem konflikty, których świat doświadczył w przeszłości miały ograniczony wpływ na zachowanie rynków akcji. Dla przykładu z poniższego wykresu wynika, iż tylko wojna izraelsko-arabska w 1973 r., podczas, której Arabia Saudyjska nałożyła embargo wobec USA na ropę naftową, co doprowadziło do czterokrotnego wzrostu ceny ropy naftowej, miała średnioterminowy negatywny wpływ na rynki akcji. Pozostałe ukazane na wykresie konflikty praktyczne w żaden sposób nie wpływały na zachowanie się indeksu S&P500. Na wykresie zaznaczono m.in. wojnę o Falklandy z 1982 r., stan wojenny w Polsce oraz wojnę sowiecką w Afganistanie, czy inwazję USA na Grenadę i Panamę. Spadek rynku w 1981 r. z dużym prawdopodobieństwem był bardziej związany z nawrotem tendencji recesyjnych w amerykańskiej gospodarce i polityką anty-inflacyjną ówczesnego prezesa FEDu, Paula Volckera.

Rys1

       Opis: Linia pionowa oznacza moment inwazji militarnej, cyfry na skali osi X oznaczają miesiące od momentu wybuchu konfliktu i po rozpoczęciu działań wojennych. W miesiącu inwazji indeks S&P50 został zeskalowany do poziomu 100 pkt. (oś Y).

      Ograniczony wpływ na rynki akcji nie jest zatem niczym nowym. Jest to generalnie szerokie uogólnienie, tymczasem od 1950 r. za wyjątkiem wojny izraelsko-arabskiej w 1973 r., czego efektem był spektakularny wzrost notowań ropy naftowej, wszystkie pozostałe konfrontacje zbrojne nie miały trwałego średnioterminowego negatywnego wpływu na rynki akcji w USA.

      To zdecydowanie cykl koniunkturalny jest przytłaczająco ważniejszym czynnikiem do analizowania przez inwestorów niż konflikty zbrojne.

      Na poniższym wykresie przedstawiamy kolejne przykłady z przeszłości, nawiązujące do zachowania indeksu S&P500 w okresie światowych konfliktów zbrojnych. Reakcje rynków akcji na inwazję USA na Kuwejt i Irak, i atak Serbii na Kosowo, były bardzo stonowane. Po ataku terrorystycznym dnia 11 września nastąpił gwałtowny spadek amerykańskiego rynku akcji, jednak negatywny trend został szybko odwrócony. Kolejny spadek rynku w 2002 r. był w dużej mierze związany z przeceną spółek technologicznych po wcześniejszej bańce spekulacyjnej. Zdaniem obserwatorów słabe zachowanie giełdy w tym okresie niewiele miało wspólnego ze wstrząsami wtórnymi po atakach z 11 września, jak również z wojną w Afganistanie. Podobnie było w listopadzie 2011 r., kiedy Korea Północna zainicjowała konflikt z Koreą Południową, doprowadzając równocześnie do morskich starć i prób jądrowych. W szybkim tempie rynki odrobiły straty po początkowej emocjonalnej reakcji.

Rys2

 

       Co zatem ma decydujący wpływ na zachowanie rynków akcji? Naszym zdaniem rynki reagują głównie na informacje dotyczące aktualnego stanu gospodarki w fazie cyklu gospodarczego oraz na wyceny wskaźnikowe spółek.

        Poniżej przedstawiamy kształtowanie się wskaźnika P/E w latach 2008-2014 r. dla globalnej gospodarki, dla USA, Europy oraz dla Emerging Markets. Wygląda na to, iż po ponad dwuletniej zwyżce amerykańskich indeksów, na rynkach po prostu zrobiło się za drogo. Wskaźnik P/E dla spółek z indeksu S&P500 osiąga obecnie nowe maksima dochodząc do poziomu 16,0x.

Rys3

          Osobnym tematem w badaniu przeszłości, jest jednak znalezienie odpowiedzi, gdzie w obecnym konflikcie znajduje się Polska?

         Analitycy polityczni sugerują, iż położenie i znacznie Polski na linii oddzielającej Zachód od Wschodu podobne jest do sytuacji, którą miała Japonia po okresie powojennym. Wówczas kraj „kwitnącej wiśni” znalazł się w środku konfliktów, które toczyły się w Korei i w Wietnamie. Japonia była jednak w tamtych czasach uznawana za pewnego rodzaju „część świata zachodu”. Jednocześnie konflikty, które rozgrywały się za jej granicami nie miały żadnego negatywnego wpływu na indeks japońskiej giełdy Nikkei. Ze statystyk wynika, iż podczas wojny koreańskiej, tokijski Nikkei zyskał 300%, natomiast w czasie trwania wojny w Wietnamie japońska giełda wzrosła aż o 700%.

        Trudno oczywiście obecnie oczekiwać od naszego rynku tak spektakularnych zysków, jak to miało miejsce w przypadku japońskiej giełdy po okresie powojennym. Wydaje się jednak, że analogia do azjatyckiego kraju jest całkiem słuszna. Polska oceniana jest, jako kraj, który znajduje się w środku drogi pomiędzy Emerging Markets, a rynkami rozwiniętymi. Jeżeli tylko nasze władze będą w stanie wykorzystać wsparcie, na które możemy liczyć ze strony Zachodu, wydaje się, iż jest spora szansa na dalszy dynamiczny rozwój polskiej gospodarki. Jednocześnie konflikty za naszą wschodnią granicą nie powinny mieć większego wpływu na sytuację w naszym kraju, oraz na giełdowy rynek akcji.

 

Mariusz Puchałka

Analityk giełdowy

 

Niniejsza publikacja jest publikacją handlową, została przygotowana przez ING Securities Spółka Akcyjna w Warszawie wyłącznie w celach informacyjnych i nie stanowi rekomendacji w rozumieniu przepisów „Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715). ING Securities Spółka Akcyjna w Warszawie dołożyła należytej staranności w celu zapewnienia, iż zawarte informacje nie są błędne lub nieprawdziwe w dniu ich publikacji, jednak ING Securities Spółka Akcyjna w Warszawie i jej pracownicy nie ponoszą odpowiedzialności za ich prawdziwość i kompletność, jak również za wszelkie szkody powstałe w wyniku wykorzystania niniejszej publikacji lub zawartych w niej informacji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.