Ślady stóp tylko (aż?) w ⅔ niedźwiedzie

            Inflacja mocniej rozpycha po świecie i proces zaostrzania polityki pieniężnej stopniowo nabiera tempa, dotykając już coraz większej liczby krajów. Równocześnie w głowach inwestorów zagnieżdżają się obawy o reakcję rynków na rosnący koszt pieniądza.

            Tego, iż ceny w końcu zaczną rosnąć, spodziewano się od dawna. Ultraluźna polityka pieniężna i rozpędzające się gospodarki musiały zrodzić takie owoce.  W pierwszej kolejności inflacji łeb podnosić zaczęła w państwach rozwijających się, a uwaga całego świata skupiła się oczywiście głównie na Chinach. Pod względem wielkości gospodarka Państwa Środka zajmuje bowiem od niedawna drugie miejsce na świecie. Jest też mocno rozpędzona i generuje znaczny popyt na surowce, napędzając hossę nie tylko na tych rynkach. Konieczność walki z inflacją będzie ją teraz spowalniać, czego obawiają się również i giełdy akcji. Chińczycy stopy podnosić zaczęli już w październiku ubiegłego roku. Pomimo, iż od tego czasu decyzje sukcesywnie pojawiają się kolejne podwyżki, ceny nie wyhamowują.

            Z czasem inflacja zaczęła się rozprzestrzeniać i na kraje rozwinięte. W minionym miesiącu zaskoczyło jej tempo m.in. w strefie euro. W efekcie ECB podniósł koszt pieniądza po raz pierwszy od początku kryzysu, kończąc tym samym czas supertaniego kapitału na Starym Kontynencie.

           U nas podwyżki stóp wystartowały na początku roku, ale ostatnie dane o inflacji (4,3% r/r) motywować powinny RPP do działania jeszcze bardziej zdecydowanego. Jak dotąd decyzje o podniesieniu stóp były dwie, ale coraz głośniej mówi się o trzeciej już na najbliższym, majowym posiedzeniu Rady. Wyższym kosztom pieniądza jako nieliczni nadal opierają się Amerykanie, a początek  zmiany polityki cały czas przesuwany jest w jakąś nieokreśloną i, jak niezmiennie zapewnia szef FED, wcale nie taką bliską przyszłość. Bernanke podkreśla, iż amerykańska gospodarka jest szczególnie wrażliwa na zmianę stóp procentowych, a dźwiga się powoli i wciąż potrzebuje pomocy, by ponownie nie upaść. Inflacja dotrze jednak i tutaj, a wtedy dalsze zwlekanie nacechowane będzie rosnącym ryzykiem.

            Co to może oznaczać dla rynków akcji? Generalnie przyjmuje się, iż wzrost stóp procentowych niekorzystnie wpływa na giełdę, przyczyniając się do stopniowego wycofywania kapitału i spadków cen. Czy podjęte już przyszłe i decyzje RPP są więc faktycznie powodem do obaw? Rzućmy okiem, jak to wyglądało w niedługiej jeszcze historii współczesnej giełdy w Warszawie:

 

Stopa lombardowa (kolor czerwony, skala lewa), WIG20 (kolor czarny,skala prawa). stopy

            Od 1991r. w Polsce wystąpiły trzy serie podwyżek stóp procentowych w latach 1999-2000, 2004 i 2007-2008 (druga podwyżka w serii oznaczona została linią pionową). W pierwszym i trzecim przypadku druga decyzja o podniesieniu stóp zbiegła się z początkiem formowania szczytu, po którym pojawiała się regularna bessa. To zgadza się z teorią i sugeruje poważne ostrzeżenie dla rodzimego rynku akcji. Przypadek z 2004r wskazuje jednak, iż ścisłej zależności dla naszej GPW nie ma, a praktyka czasem się z teorią się rozmija. Wtedy rosły zarówno stopy procentowe, jak i ceny akcji, a to był dopiero początek pięcioletniej hossy. Statystycznie rzecz ujmując, niedźwiedzie mają przewagę 2/3, ale danych jest tak mało, że wyniki te są zupełnie niewiarygodne. Trudno poza tym żywcem przenosić przykłady z przeszłości na grunt obecnej hossy, bo ten jest intensywnie nawożony przez amerykańska Rezerwę Federalną. Wielu inwestorów i specjalistów słusznie zauważa, iż pod wpływem działań podejmowanych przez FED, rynki zachowują się nieracjonalnie. Stąd wszelkie analogie do minionych okresów nacechowane są dodatkowo sporą dawką zanieczyszczeń płynących z obecnych, jedynych i chyba niepowtarzalnych uwarunkowań.

            Do podwyżek stóp podchodzić należałoby raczej spokojnie, zdając sobie oczywiście sprawę zarówno z rosnącego ryzyka, jak i z ogromu innych uwarunkowań wpływających na sytuację na giełdach. Zachowanie indeksów będzie pochodną zarówno tych, o których wiadomo już od pewnego czasu, jak i tych, które dopiero się narodzą.

4 komentarzy

  1. avatar

    zgadzam sie z poprzednim wpisem w 100%. wszyscy czuja, ze cos tu coraz bardziej smierdzi, ale poki co, na tych oparach mozna zajechac jeszcze wyzej, wiec czemu z tego nie korzystac? trzeba trzymac sie trendu, a ten jest wzrostowy i sprawa jest prosta (na razie). kiedys rypnie i to ryppniecoie moze byc porzadne, ale rynek sam nam ten moment wskaze. fakt, na poczatku nie wszystko bedzie jasne i tylko nieliczni trafia w szczyt, a wiekszosc zostanie z reka w nocniku, ale taka “wlasnie jest gielda”

  2. avatar
    Taka jest giełda...,

    To że z kredytami sub prami jest źle (tak jak i z paroma innymi rzeczami) wiadomo było już na poczatku 2007 roku ale na prawdziwą załamkę trzeba byo poczekać ponad 1,5 roku. Tak jest i dzisiaj – to że jest źle a przynajmnie nie najlepiej wszyscy mają świadomość ale kiedy nastąpi załamanie – tego nikt nie wie. Może to nastąpi już jutro a może dopiero za dwa lata – jedno jest pewne – będzie to tak niespodziewane jak upadek lehman brothers… A póki co trzymajmy się wykresów i bądźmy konsekwentni. Być może rekordy już tuż tuż przed nami. P.S To tak jak z Waszym autem – wiecie że parę rzeczy jest do zrobienia ale… To przecież nie takie pilne a poza tym całkiem dobrze chodzi. Aż przychodzi ten dzień – i nie ma znaczenia że to właśnie komunnia waszego dziecka lub ślub brata – koniec i kropka już dalej bez naprawy nie pojedzie… P.S. Ryzyko rośnie to fakt – ale kto z Nas jest tak bogaty żeby już dalej nie ryzykować???

  3. avatar
    Chronos,

    początkow korekty to jeszcze nie oznacza, ale pokazuje, ze jej czas sie zbliza. ostatnie zdanie i tak beda pewnie miec amerykanie, a ci dalej ciesza sie tanim dolarem.

  4. avatar

    Uważam że postępująca inflacja i nie reformowalny rząd, który ma żółwie tempo, spowodują że niedźwiedzie
    coraz agresywniej będą panoszyć się na warszawskiej giełdzie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.