Śliska ropa

           Jeszcze w połowie grudnia zastanawialiśmy się, jakie wydarzenia najbardziej wpływać będą na giełdowe notowania w 2011r. Zagadka pierwszego kwartału rozwiązała się dość szybko, a kluczem do niej jest słowo „ropa”. 

            To nie eskalacji znanych już strachów (ciężkie budżety strefy euro, przegrzanie gospodarek wschodzących, kruche ożywienie w Stanach), ale problem zupełnie nieoczekiwany spowodował zagubienie wzrostowego kierunku i wprowadził indeksy giełdowe w nerwowe drgawki. Któż bowiem mógł przewidzieć, że w Tunezji narodzi się rewolucyjna fala ogarniająca szybko znaczną część Afryki Północnej? To właśnie te wydarzenia stały się zalążkiem korekty, która w pierwszej kolejności dotknęła rynki wschodzące. Wzrosła awersja do ryzyka i kapitał wyciekać począł z rozwijających się gospodarek. W pierwszych miesiącach roku odbiło się to też GPW, która poruszać zaczęła się w kierunku przeciwnym do giełd w krajach rozwiniętych. Kiedy rewolta dotarła do Libii, gwałtownie podrożała ropa., obniżając kursy akcji również na Wall Street i na innych dojrzałych rynkach. Współczesny glob powiązany jest ciasno oplatającymi go zależnościami i wydarzenia w pobliżu roponośnych pól wydobyć mogą trupy w zeszłym roku skrupulatnie poukrywane w szafach.

         Od libijskich dostaw w dużej mierze uzależnione są Włochy, które zaspokajają dzięki nim 24% swojego zapotrzebowania na ten surowiec. Słoneczna Italia ma zaś zarezerwowaną jedną literkę w budzącym grozę skrócie PIIGS (tu kłaniają się problemy strefy euro).  Nie trudno domyślić się, jakie skutki dla obciążonego budżetu będzie mieć zakręcenie kurka i podwyżka cen ropy. Spójrzmy na poniższą tabelę;

 

Najwięksi producenci ropy naftowej na świecie

 

ropa - 040311

źródło: węglowodory.pl za International Energy Agency (IEA), Oil Market Report, 12 marca 2010, http://omrpublic.iea.org/currentissues/full.pdf

             Tu nie chodzi tylko o Libię, której udział w światowej produkcji ropy jest stosunkowo niewielki, ponadto Arabia Saudyjska zapewniła już o zwiększeniu swojego wydobycia, by pokryć wysychanie libijskiego źródła. Obawy rynków sięgają jednak Bliskiego Wschodu, na który rozlać mogą się zamieszki (niedawne demonstracje w Iranie, Jemenie, Bahrajnie i Arabii Saudyjskiej). To zagrożenie dostrzegł już kapitał spekulacyjny, napędzając jeszcze podwyżki. Smutna prawda jest zaś taka, że rynki bardziej cenią sobie ropę niż wolność. Kraje OPEC dostarczają zaś blisko 1/3 wydobycia. Jeżeli protesty się rozszerzą, ropy zacznie po prostu brakować. Ceny rosnąć będą dalej, a wraz z nimi realne zagrożenie dla będącego wciąż w powijakach ożywienia gospodarczego. Jeśli sytuacja na Bliskim Wschodzie szybko się nie uspokoi, powrócą wspomnienia szoków naftowych z lat 1974 i 1979, które wpędziły gospodarki krajów uprzemysłowionych w recesję i raz jeszcze odrodzi się widmo drugiej fali kryzysu. Drożejąca ropa ciągnie bowiem za sobą pozostałe surowce energetyczne, co odbije się na kosztach produkcji i cenach transportu, karmiąc sowicie rozpędzającą się powoli inflację. W konsekwencji kraje rozwinięte zmuszone będą do zaostrzenia polityki pieniężnej i podwyżek stóp procentowych, ograniczających wzrost PKB. Postawi to też pod dużym znakiem zapytania programy stymulacyjne (Quantitative Easing) mające dźwignąć amerykańska gospodarkę, poprzez zasypywanie jest deszczem świeżo drukowanych dolarów. W obliczu narastającej presji inflacyjnej tę kroplówkę trzeba będzie przerwać.

           Reakcja rynków na taki rozwój wydarzeń jest łatwa do przewidzenia, a jej przedsmak mogliśmy właśnie oglądać. Giełdy w lutym tygodniach dostały wyraźnej czkawki, nerwowo spoglądając na rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie. W ostatnich dniach sytuacja wprawdzie wyraźnie się oprawiła i indeksy zaczęły odrabiać straty, jeśli fala rewolucji obejmie bogate w ropę kraje arabskie, najprawdopodobniej czekają nas spadki dużo poważniejsze. 

Jeden komentarz

  1. avatar
    REALista,

    wygląda na to, że być może czeka nas kolejny peak-oil. ceny żywności i tak są już wysokie, a droga ropa podniesie je jeszcze bardziej. co to może oznaczać dla światowej gospodarki, nietrudno się domyśleć. niestety, możliwy jest nawet nawrót kryzysu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.