Opcje albo ruletka, czyli sposób na Petrolinvest

            Petrolinvest rozbudza wyobraźnię karmiąc ją żądzami szybkich zysków, choć tak naprawdę zarobić udało się niewielu. Spółka aspiruje do miana cesarza spekulacji i jest pierwszym kandydatem do sukcesji po pamiętnych Elektrimie i Uniwersalu. Zarobić na jej akcjach nie jest łatwo. 

            Do tego wpisu zainspirowały mnie telefony klientów naszego domu maklerskiego, których natężenie jest wprost proporcjonalne do zmienności cen akcji Petrolinvestu. Ostatnio, w związku z lutowymi harcami kursu, zainteresowanie spółką znów jest wyraźnie większe.

            Petrolivest co jakiś czas zdumiewa specjalistów i elektryzuje inwestorów, rosnąc po kilkadziesiąt procent dziennie i niemal przecząc prawom grawitacji, w zasadzie tylko po to, by chwilę później z równym, jeśli nie większym impetem lecieć w dół i uderzyć o dno notowań. Wtedy telefonów jest najwięcej. Przyczyny przebudzeń? Pojawiające się w prasie, czy nawet publikowane przez samą spółkę na stronach internetowych niejasne i zagmatwane informacje. Zarówno inwestorzy, jak i specjaliści mają sporo zastrzeżeń do polityki informacyjnej spółki, co w imieniu tych pierwszych podkreślał ostatnio m.in. Jarosław Dominiak – Prezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych. „Zapach ropy” działa jednak niezawodnie.

           Niespodziewane szarpnięcia kursu wymykają się jakiejkolwiek analizie, sprawiedliwie odtrącając zarówno amatorów fundamentalnego podejścia do rynku, jak i AT. Na tę chwilę fundamentów do wzrostu wyceny Petrolinvest ciężko się doszukać, notoryczną cechą raportów okresowych są regularnie wykazywane straty i nieustanna potrzeba dokapitalizowania przedsięwzięcia. Nie może być inaczej, skoro firma ochoczo pożera kapitał, niewiele dając w zamian. Tutaj w zasadzie wszystko opiera się na nadziei, iż z prowadzonych odwiertów wytryśnie ropa, która pozwoli spółce wreszcie realnie zarabiać, a inwestorom zapewni szybkie pomnożenie ulokowanego w jej akcjach kapitału.

           Technika też za wiele nam nie pomoże. Sygnały kupna rodzą się po prasowych informacjach lub komunikatach rozbudzających nadzieje na bliski przełom w poszukiwaniach. Szybko są jednak negowane i zasypywane przez silną podaż ujawniającą się, kiedy zwyżka osiąganie solidne rozmiary. Kilka dni później często okazuje się, iż to jakiś większy akcjonariusz pozbywał się papierów na szczycie. Na początku lutego był to tajemniczy inwestor z Cypru, nieznany zarządowi spółki. Przypadek? Niech każdy sam rozsądzi. Sprawą w każdym razie zainteresowała się KNF. W tak nienaturalnym środowisku, naznaczonym przez żonglerkę akcjami, AT zawodzić musi.

            Spójrzmy na wykresy, obrazujące notowania kursu. Najpierw długoterminowy. Skala spadku od szczytu wyznaczonego tuż po debiucie w rejonie 840zł. robi wrażenie. Dziś akcje warte są ponad stukrotnie mniej i jak na razie nie widać symptomów, by trend spadkowy mógł się zakończyć. Zakładając nawet taką możliwość ciężko stawiać na to, iż dno kształtować będzie się powoli, a rodzący się ruch wzrostowy będzie powoli, acz stabilnie dźwigał ceny akcji.

 180311 - petrol1

            Jeśli zwrot w ogóle nastąpi, to wiązać się będzie najprawdopodobniej z odkryciem ropy, a jego początki będą wyglądać tak, jak pokazuje to drugi z wykresów, bardziej szczegółowy. Widać tu dwa ostatnie wyskoki kursu, kiedy to ceny bardzo szybko urosły ponad dwukrotnie. Alarm był jednak fałszywy, a euforia przedwczesna By wykorzystać te ruchy, trzeba było więc działać szybko i mieć nerwy ze stali.

180311 - petrol2

             Cesarz jest chimeryczny i, jak każdy panujący, ma swoich zagorzałych poddanych, ale i zaciekłych wrogów. Tych pierwszych przyciąga wizja błyskawicznego zarobku, niemożliwego do osiągnięcia na stabilnych akcjach. Drugich odstrasza nieprzewidywalność władcy i związana z tym ekspozycja na straty. Dlatego mniej obeznani ze spekulacją lub nie akceptujący znacznego ryzyka inwestorzy powinni poważnie zastanowić się przed podjęciem decyzji o wejściu na ten rynek.

            Realnie oceniając obecną sytuację, do Petrolinvestu podejść można w zasadzie na dwa sposoby. Inwestycje w akcje spółki traktować można jako wysoce ryzykowną grę z potencjałem sporego zysku. Tu najważniejszy będzie odpowiedni timing i wyczucie rynku. Liczy się umiejętne rozpoznanie momentu, w którym należy wskoczyć do pędzącej windy i w którym, tuż przed lub zaraz po uderzeniu w sufit, z niej wyskoczyć. Trzeba mieć jednak świadomość, iż jest to pewien rodzaj giełdowej ruletki.

           Jest jeszcze droga druga, która opiera się na założeniu, iż spółce może się wreszcie powieść i z odwiertów szerokim strumieniem tryśnie upragniona ropa. Przy takim podejściu inwestycję można postrzegać jak zakup opcji. Kupić akcje za stosunkowo niewielką kwotę, z której dużą część, a nawet całość jesteśmy w stanie stracić i…. zapomnieć o bieżących notowaniach. Jeśli się uda, usłyszymy o tym w mediach, a zarobek i tak powinien być znaczny. W przeciwnym razie… no cóż, tak właśnie działają opcje.

 

 

Niniejsza publikacja jest publikacją handlową, została przygotowana przez ING Securities Spółka Akcyjna w Warszawie wyłącznie w celach informacyjnych i nie stanowi rekomendacji w rozumieniu przepisów „Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715). ING Securities Spółka Akcyjna w Warszawie dołożyła należytej staranności w celu zapewnienia, iż zawarte informacje nie są błędne lub nieprawdziwe w dniu ich publikacji, jednak ING Securities Spółka Akcyjna w Warszawie i jej pracownicy nie ponoszą odpowiedzialności za ich prawdziwość i kompletność, jak również za wszelkie szkody powstałe w wyniku wykorzystania niniejszej publikacji lub zawartych w niej informacji.

8 komentarzy

  1. avatar

    no i idealna dla spekulantow. często dlugo nic sie nie dzieje, ale jak już zacznie, to jest na czym grac. przyznam, ze mnie sie nie udalo, zle wyczucie momentu, a moze brak praktyki. stracilem niewiele, ale za to jakie emocje. warto bylo 😉

  2. avatar

    spółka dla odważnych ryzykantów. Równie wiele może dać jak i odebrać sporo 😉 Tu sposób jest tylko jeden – kupić w dołku i trzymać do wzrostu…tylko kiedy jest ten właściwy czas? więc – ruletka 😉

  3. avatar
    nie ma zysku bez ryzyka,

    gra warta świeczki – jakie inne akcje mają przynajmniej teoretyczne możliwości by przynieść ponad 1000 % stopę zwrotu?!

  4. avatar

    na razie to znowu szykuje sie nowy dodruk akcji. ropy nie ma, a kase skads trzeba przeciez ciagnac i tu pojawiamy sie my, naiwni, czyli inwestorzy…

  5. avatar

    taaa… tylko czekac trzeba bedzie pewnie jeszcze pare lat, jezeli w ogole sie doczekamy

  6. avatar
    ostroznie, bo moze...,

    … jednak dokopią się do ropy na Shiraku? Wyobrażacie sobie, jak będzie realna wartość akcji i wycena giełdowa? Wzrost cen będzie monstrualny!

  7. avatar

    Notowania petrolinvest rownia pochyla, a sama spolka jest studnia bez dna, z ktorej ropa raczej nie wytrysnie

  8. avatar
    nwandu32,

    To w żadnym razie nie jest spółka do inwestycji, jedynie spekulacja wchodzi w grę. Większość tych, którzy się skusili jest grubo pod kreską, znam takich co na mirażu bogactwa potracili dziesiątki tysięcy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.