“Czysty” zysk

             Pieniądze nie mają sentymentów. W pogoni za zyskiem łamie się etyczne zasady i porzuca moralne dylematy. Często „w jaki sposób” zostaje przesłonięte przez „byle więcej”. Nowe indeksy i fundusze coraz częściej pojawiające się w finansowej rzeczywistości dają nam możliwość zarabiania w zgodzie z etyką i naszymi przekonaniami. Nie musi to oznaczać rezygnacji z zysków, a wręcz przeciwnie.

 

            Na giełdzie znaczenie tego wyboru jest podwójne. Po pierwsze przed problemem odpowiedzialnego i etycznego prowadzenia biznesu stoją spółki giełdowe, które musza dążyć do wypracowania zysku, również dla dobra swych akcjonariuszy. Po drugie wybierają sami inwestorzy, ich kapitał głosuje wspierając określony sposób działania, czy nawet konkretny system wartości.

            W przeszłości inwestorów z reguły interesowały przede wszystkim wyniki finansowe spółek, co (przynajmniej teoretycznie) miało w przyszłości przełożyć się na wzrost kursów akcji, a tym samym regularne pęcznienie portfela. Nie ma w tym nic zdrożnego,  pieniądze lokuje się na giełdzie wszak nie w celach charytatywnych, ale po to by kapitał się rozrastał czyli mówiąc wprost, by jak najwięcej zarobić. Ostatni kryzys zrobił jednak swoje. Kreatywna księgowość i związany z nią kryzys zaufania do instytucji finansowych spowodowały, że etyka zaczęła się opłacać. Niektóre spółki przez lata okłamywały bowiem akcjonariuszy, zaciemniając faktyczny stan firmy w celu tańszego pozyskania kapitału. Gdy prawda wychodziła na jaw, zazwyczaj było już za późno na ucieczkę. Toksyczny biznes z punktu widzenia potencjalnych inwestorów zaczął wiązać się więc ze zbyt dużym ryzykiem. W następstwie kryzysu pojawiło zapotrzebowanie na informacje, które z giełdowych spółek odpowiedzialnie podchodzą do prowadzenia działalności, w tym oczywiście do obowiązków wobec swoich akcjonariuszy, czyli pełnej jawności i przejrzystości działań. Ponadto coraz więcej ludzi chce świadomie inwestować swoje pieniądze w etyczny sposób.

            Pojawiła się potrzeba, rynek szybko na nią odpowiedział. W ostatnich latach jak grzyby po deszczu powstawać zaczęły indeksy i fundusze grupujące firmy działające w zgodzie z określonymi zasadami, a nawet z systemami wartości czy kanonami moralnym. Na rozwiniętych rynkach rzeczywistością stały się  Indeksy typu Corporate Social Responsibilty (społeczna odpowiedzialność biznesu). W tym roku powstał też pierwszy w Europie chrześcijański indeks giełdowy, który ma wskazywać firmy działające w zgodzie z wartościami religii chrześcijańskiej (w składzie komisji ustalającej skład indeksuzasiedli przedstawiciele Watykanu). Na Bliskim Wschodzie i w Azji istnieją już szarijackie indeksy giełdowe oparte o spółki szanujące zasady prawa islamskiego. Takie religijne drogowskazy pozwalają wierzącym inwestować w zgodzie z własnym sumieniem. Propozycja dla świeckich idealistów jest jeszcze większa. Na zachodzie można przebierać w funduszach etycznych, „zielonych”, odpowiedzialnych społecznie itp. 

            Na GPW też pojawił się już pierwiosnek tego trendu. 19 listopada zeszłego roku na warszawskim parkiecie ruszył pierwszy w Europie środkowo-wschodniej indeks spółek odpowiedzialnych społecznie – RESPECT Index. Myślą przewodnią było wyróżnienie firm, które robię więcej niż muszą (niż wymaga tego prawo) w celu odpowiedzialnego prowadzenia biznesu.  Spółki wchodzące w skład indeksu wybierane były pod kątem właściwego zarządzania, regulowania zobowiązań, traktowania pracowników i klientów, ochrony środowiska, działalności społecznej oraz polityki odpowiedzialności społecznej. Dzięki niemu możemy ocenić koniunkturę wśród spółek uznanych z odpowiedzialne społecznie. W skład indeksu wchodzi ich 16.

            Inwestuje się z myślą o korzyściach, niepewnych ale jednak oczekiwanych. Stąd etyka nie może w całości przesłonić zysków. W tym kontekście warto przyjrzeć się jak indeks Respect wypada na tle szerokiego rynku (wykres poniżej).

040810-respect

 

            Historia indeksu jest niestety dość krótka, tak więc i wnioski wypływające z tego porównania muszą być ograniczone. Przede wszystkim można jednak zauważyć, że w ostatnich miesiącach lokowanie pieniędzy w spółki odpowiedzialne nie pomniejszało stopy zwrotu z inwestycji. wręcz przeciwnie, daje się nawet zauważyć ich lekka przewaga nad szerokim rynkiem. Jeśli tendencja ta sprawdzi się i utrwali w dłuższym okresie czasu, będziemy mieli kolejny argument za inwestowaniem w firmy z zasadami. Kto nie chce, nie musi. Ważne, że mamy wybór.

 

9 komentarzy

  1. avatar

    Na razie porownujac indeks respect z wig-iem widac niewielka przewage tego pierwszego. Czyzby w dluzszym okresie czasu ta przewaga miala sie powiekszyc. Jesli tak sie stanie to zostanie potwierdzona zasadnosc stworzenia tego indeksu.

  2. avatar

    etyka nieetyka i tak biega o kase. do wiekszosci trafic moze tylko argument, ze ci z respectu beda mniej krecic akcjonariuszami co ograniczy ryzyko przebudzenia sie z reka w nocniku i kupa bezwartosciowych papierow w… 😉

  3. avatar

    ciekawym przykładem spółki etycznej, ekologicznej, godnej zaufania itp. była dotychczas brytyjska BP, a na drugim krańcu stawiano za przykład tą złą firme czyli Shell. Zaufanie i etykieta etyczna to jednak było tylko dizałanie marketingowe w BP, jak się nie tak dawno dowiedzieliśmy

  4. avatar

    Mam nadzieję, że indeks RESPECT będzie kolekcjonował coraz więcej spółek. Oprócz danych fundamentalnych oraz sygnałów analizy technicznej, warto zwrócić uwagę na takie czynniki jak odpowiedzialne zarządzanie, terminowe regulowanie zobowiązań, odpowiednie i honorowe traktowania pracowników i klientów, dzięki którym zarabiają pieniądze, zaniedbywaną kwestię ochrony środowiska, znieczulonej w biznesie działalności społecznej. Uważam, że przynalezność do indeksu powinna być dumą i cennym wyróżnieniem dla spółki.

  5. avatar
    Polak Katolik,

    Propagowanie wartości religijnych na giełdzie czy promowanie spółki ze względu na jej “chrześcijański charakter”, to “najdziwniejszy” pomysł z jakim się spotkałem, przypomina mi to niedawną walkę o krzyż pod pałacem prezydenckim. Kto w tym szaleństwie ma rację? Może ten kto nie używa religii tam gdzie jej nie trzeba. Ciekawe kiedy pojawi się “Chrystianic index”?? 😉

  6. avatar

    Dla mnie indeks Respect mógłby w ogóle nie istnieć, więcej w tym marketingu niż etyki, lepiej żeby pieniądze wpakowane na promowanie siebie jako tych “odpowiedzialnych” spółki przeznaczały na cele charytatywne, i tyle w tym temacie.

  7. avatar

    Najlepszym podsumowaniem artykułu jest jego osatnie zdanie: “Ważne, że mamy wybór”. Nic dodać, nic ująć. Nalezy jednak zwrócić uwagę na to, że spółki, które robią więcej niż trzeba (niż przewiduje prawo), muszą wydawać na takie działania więcej pieniędzy, co chociażby z fundamentalnego punktu widzenia zwiększy ich koszty i zmniejszy szanse wobec spółek spoza ideksu RESPECT. Uważam, że nasz wybór kupna akcji danej spółki oprócz, możliwości potencjalnego zysku powinien być determinowany nie tyle przez jego przynalezność do specyficznego indeksu, ale przez wartości zgodne z naszym sumieniem.

  8. avatar

    etyczne inwestowanie ma szanse bytu tylko wtedy, gdy bedzie sie oplacac, albo zmniejszy ryzyko. jak zawsze. fakt, na razie wyglada to niezle

  9. avatar

    Tylko czy aby spółki i inwestorzy nie przesadzają z tą etyką? “Etyka” to i tak jest pojęcie szeroko względne. Owszem, oszukiwanie akcjonariuszy nie jest w porządku. Ale jak inaczej czasem utrzymać się na rynku? Skądś kapitał trzeba pozyskiwać. Jeżeli chodzi o przesadę – przejawia się ona w tempie wzrostu, wystarczy spojrzeć na kluczowe indeksy GPW. Wyraźnie widać, że wyjście z kryzysu jest zdecydowanie wolniejsze, teraz idzie prawie “płasko”. Jak tak dalej pójdzie, to ciężko będzie, aby GPW zanotowało podobne wyniki jak przed kryzysem. To jest ta przesada – czemu by nie przycisnąć? Pomogłoby to trochę napędzić GPW.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.