Krajobraz po zaaplikowaniu rekomendacji T

           Pod koniec lutego Komisja Nadzoru Finansowego przyjęła długo oczekiwaną przez rynek (nie bardzo przez potencjalnych kredytobiorców) tzw. Rekomendację T. Podążamy śladem całego świata, w tym przede wszystkim za USA, które poprzez działania administracji Baracka Obamy, dały przykład wyciągania wniosków z odbytej lekcji. Nasi decydenci finansowi nie chcą być „mądrymi Polakami po szkodzie” i zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami opracowali zbiór dobrych praktyk w zakresie udzielania kredytów detalicznych.

 

         Rekomendacja T bazuje na zasadzie rzetelnego badania zdolności kredytowej klienta. Jak można było oczekiwać celem, który próbuje osiągnąć KNF jest poprawa jakości zarządzania ryzykiem w bankach, w tym zapobieżenie zjawiska nadmiernego zadłużania się kredytobiorców. Działania te są oczywiście potrzebne, jednak już na pierwszy rzut oka wydaje się, że nieco spóźnione. Z jednej strony banki już od pewnego czasu stosują bardziej rygorystyczne zasady przy udzielaniu kredytów, drugiej strony szaleństwo kredytowe mamy z pewnością już za sobą. Okazać się może, że ograniczenie liczby udzielanych kredytów uderzy w gospodarkę. Jeżeli banki jeszcze bardziej przykręcą kurek, skutki ograniczeń odczują nie tylko deweloperzy, ale też sprzedawcy AGD, czy spółki detaliczne.

        Przy tej okazji warto wspomnieć, że KNF ma w swoim dorobku kilka rekomendacji oznaczonych kolejnymi literami alfabetu, które są związane z rynkiem kapitałowym. Dla przykładu Rekomendacja A dotyczy zarządzania ryzykiem towarzyszącym zawieraniu przez banki transakcji na rynku instrumentów pochodnych  Kolejne rekomendacje przechodzą od regulacji ograniczania ryzyka inwestycji finansowych banków (Rekomendacja B), poprzez np. opis kryteriów stosowanych przez KNF przy zatwierdzaniu regulaminów ustalania bankowo-hipotecznej wartości nieruchomości wydawanych przez banki hipoteczne (Rekomendacja F), aż do opisywanej tutaj Rekomendacji T.

        Z pewnością Komisję Nadzoru Finansowego mogą niepokoić opinię, że w ostatnich latach przeciętny Polak ewoluował od istoty ciułającej do istoty pożyczającej. Powstało nawet nowe określenie homo creditus. Wprawdzie jeszcze nie żyjemy na kredyt, ale na pewno z kredytem, który stał się naturalnym elementem osobistych finansów. Moda ta oczywiście przyszła z Zachodu. Bogate społeczeństwa hołubią stosowanie wysokiej dźwigni finansowej. Różnego rodzaju gigantycznymi liniami kredytowymi chwalą się zarówno menadżerowie wielkich amerykańskich korporacji, jak i gwiazdy show businessu. Nie ma się więc co dziwić, że moda ta przyszła również do nas.

       W tym miejscu przychodzi jednak na myśl sytuacja z drugiej połowy lat dziewięćdziesiątych, kiedy Amerykanie zachłysnęli się rewolucją technologiczną i magią internetu. Całe szaleństwo dobrze obrazuje hiperbola wzrostowa ukształtowana w owym czasie na indeksie Nasdaq. Wystarczyło, że spółka poinformowała, że będzie cokolwiek miała wspólnego z internetem, kurs na giełdzie momentalnie eksplodował. Mania ta z pewnym opóźnieniem zawitała również na europejskich rynkach akcji. Można powiedzieć, że załapaliśmy się na końcówkę.(przełom 1999/2000). Sytuacja, jak prawdziwe déjà vu powtórzyła się dekadę później, kiedy poprzez rynek nieruchomości, pękła spirala zadłużenia społeczeństwa za Oceanem i kolejno jak domino posypały się finanse państw europejskich, co ostatecznie mocno odczuł światowy sektor bankowy. Stąd też ostatni kryzys nazywa się finansowym.

       Na stronie Komisji Nadzoru Finansowego można doszukać się informacji o aktualnej sytuacji polskiego sektora bankowego. Poniżej przedstawiamy kilka ciekawych wykresów obrazujących ryzyko kredytowe banków, które ogranicza przyjęta rekomendacja T. Należności zagrożone obejmują ekspozycje kredytowe, w przypadku których opóźnienie w spłacie przekracza 3 miesiące (dla kredytów detalicznych 6 miesięcy) lub/i sytuacja dłużnika wskazuje, że może wystąpić zagrożenie terminowej spłaty. Z kolei należności pod obserwacją obejmują ekspozycje kredytowe, w przypadku których opóźnienie w spłacie kapitału lub odsetek przekracza 1 miesiąc i nie przekracza 3 miesięcy.

  

Zagrozone20100326

Podobserwacja20100326

Źródło: KNF

 

Mariusz Puchałka
Analityk giełdowy

   

Niniejsza publikacja jest publikacją handlową, została przygotowana przez ING Securities Spółka Akcyjna w Warszawie wyłącznie w celach informacyjnych i nie stanowi rekomendacji w rozumieniu przepisów „Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715). ING Securities Spółka Akcyjna w Warszawie dołożyła należytej staranności w celu zapewnienia, iż zawarte informacje nie są błędne lub nieprawdziwe w dniu ich publikacji, jednak ING Securities Spółka Akcyjna w Warszawie i jej pracownicy nie ponoszą odpowiedzialności za ich prawdziwość i kompletność, jak również za wszelkie szkody powstałe w wyniku wykorzystania niniejszej publikacji lub zawartych w niej informacji.

10 komentarzy

  1. avatar

    Podobno jest nowa zabawka bankowcow a nazywa sie odwrocona hipoteka. W paktyce ma to wygladac tak. Jesli masz aktrakcyjna nieruchomosc my damy ci kase (ale tylko 50% jej wartosci) a ty dasz nam prawo do jej wlasnosci czy jakos tak. Ciekawe kto sie na to nabierze?

  2. avatar

    Teraz dynamika akcji kredytowej wsrod gospodarstw domowych maleje od poczatku 2009 roku kiedy wynosila prawie 50%. Obecnie wynosi tylko okolo 5% co swiadczy o tym ze przecietny Kowalski mocno kombinuje zanim zadluzy sie w banku. To poklosie kryzysu i nie wydaje sie aby nagle ta sytuacja sie zmienila. Rynek pracy nadal nie nastraja optymistycznie a wzrost wynagrodzen tez jest wyraznie mniejszy niz dwa lata temu. Dodatkowo mamy rekomendacje T ktora ogranicza mozliwosci kredytowe Polakow.

  3. avatar

    nasze spoleczenstwo mimo 20 lat transofrmacji nadal jest biedne wiec trudno sie dziwic ze roznej masci cwaniacy no i banki chca sie na tym dorobic. Jak jest mozliwosc krojenia klientow to sie ich kroi i zadna rekomendacja T,X,Y i Z tu nie pomoze.

  4. avatar

    Nie ma co narzekac ze zalewaja nas produkty i towary lepiej to niz soclalistyczna bieda. Jesli ktos ma odrobine zdrowego rozsadku to mozna sie wsrod tych licznych pulapek marketingowych calkiem sprawnie poruszac. Jest duzy wybor. A jesli ktos jest naiwny i latwowierny to i w soclalizmie go oskubia…wiec niech juz tak zostanie.

  5. avatar

    W biznesie finansowym jest tak jak w w kazdym innym biznesie. Obecnie w dobie wysokiej komercjalizacji klient to narzedzie do generowania zysku. Juz dawno mamy za soba czasy kiedy klient poszukiwal towaru lub produktu z trudem a kiedy go znalazl bral jak leci. Teraz sytuacja jest odwrotna to towary i produkty wspomagane przez armie wyspecjalizowanych marketingowcow gonia wrecz zalewaja klienta. Takie sa prawidla rynku ,kapitalizmu o ktory wiekszosc tak silnie zabiegala.

  6. avatar

    rekomendacja jest rekomendacja
    historia biegnie dalej swoimi drogami i czesto sie powtarza
    Moim zdaniem bardzo waznym elementen kontroli i rownowagi jest poziom wiedzy kontrahentow.
    Wysoka spezjalizacja i perfidia dostawcow produktow finansowych trafia na nieswiadomego konsumenta
    Nie kupuj instrumentu ktorego do konca ( nawet drobnym pisanego ) nie rozumiesz
    Powyzszy artykul jednak nie rozjasnia tematu, nawet go komplikuje
    Wyczuwa sie ton znawcy ktory rozpowszechniajac ogolniki dozy do powodzenia interesow rynku i podmiotow

  7. avatar

    Teraz przed swietami trzeb uwazac bo wiele firm kredytowych poluje na klientow kuszac ich malymi ratami,odraczaniem terminu splaty pozyczki (za co i tak zaplaci ow klient),brakiem poreczycieli itd. Lepiej mniej kupic niz zyc na kredyt. Na ogol oprocentowanie tych pozyczek jest dosc wysokie no bo jakos te firmy musza sobie kompensowac ryzyko biznesowe.

  8. avatar

    w sumie bankowcy maja racje ze rekomendacja T spowoduje utrate czesci klientow ktoryz przejda do firm nie bankowych ktorych ostatnio pojawilo sie bardzo duzo. Wiadomo ze rozdzwiek pomiedzy kreowana w mediach moda na zadluzanie sie aby realizowac swoje potrzeby i zachcianki i rzeczywistymi mozliwosciami finansowym kowalskiego jest coraz wieksza wiec powstala nisza w ktora wpychaja sie coraz to nowe firmy. Udzielaja kredytow na dowod bez poreczycieli dla ludzi ktorzy normalnie takich pozyczek nie powinny dostac z prostego powodu… bo ich na nie niestac.

  9. avatar

    nasz rynek kredytowy pod wzgledem nasycenia ma jeszcze duze perspektywy w stosunku do rynkow zachodnich. poziom zadluzenia przecietnego Kowalskiego jest znacznie mniejszy anizeli ludzi na zachodzie…ale dobrze ze KNF juz teraz widzi problem i probuje go rozwiazac.

  10. avatar

    Z rekomendacja T KNF jest tak jak z krotka kolderka. Jak za mocno przykreci sie kryteria udzielania kredytow to larum podniosa banki (ktore przeciez zyja z kredytu i potrzeba im jak najwiecej kredytobiorcow) ze utrudnia im sie prowadzenie biznesu. jak kryteria beda za luzne to predzej czy pozniej Polacy wpadna w spirale zadluzenia kierujac sie moda,presja mediow itd. Rekomendacja T w ogole nie bylaby potrzebna jesli ludzie byliby bardziej roztropni przy zaciaganiu kredytu. Kredyt to dobre i potrzebne narzedzie dla gospodarki ale tak jak ze wszystkim w zyciu trzeba zachowac umiar i zdrowy rozsadek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.