Przenoszony dolar, czyli niebezpieczny „carry trade”

             Wśród wielu niebezpieczeństw mogących pogłębić zadyszkę światowych giełd, wymieniany jest dolarowy carry trade. Dzięki bliskim zera stopom, amerykańska waluta stała się bowiem źródłem taniego kapitału, który lokowany jest w krajach z pieniądzem lepiej oprocentowanym. Wzrost wartości zielonego zaburza ten idealny dla spekulantów układ, co czkawką odbić się może na rynkach finansowych.      

 

            Mechanizm działania carry trade jest prosty. Wyobraźmy sobie dwa kraje o znacznie różnych poziomach stóp procentowych. W jednym zaciągamy niskooprocentowany kredyt, który inwestujemy w aktywa kraju o wyższej stopie procentowej, tym samym wyższej stopie zwrotu z inwestycji. Różnica w poziomie stóp jest naszym głównym zyskiem. Proste. Oczywiście nie ma zysku bez ryzyka i carry trade bynajmniej nie jest wyjątkiem. Najistotniejsze w takich transakcjach jest ryzyko walutowe (stosunkowo nieduża zmiana kursu pary walutowej może obrócić zysk w dotkliwą stratę) oraz ryzyko stopy procentowej (zmiana relacji w oprocentowaniu obu walut wpływa na wynik operacji).

            Przez dwie dekady głównym źródłem taniego kapitału dla carry trade był japoński jen, który oprocentowany był niezmiennie nisko. Skutkiem ostatniego kryzysu jest zalanie świata strumieniem taniego pieniądza w różnych barwach, w czym przoduje właśnie dolar. Aktualnie 3-miesięczne stopy LIBOR najniższe są właśnie dla USD i wynoszą 0,25%. „Zielony” stał się zatem źródłem taniego kapitału, który lokować można w aktywa denominowane w wyżej oprocentowanej walucie.

            Niskie stopy procentowe przyczyniły się do ucieczki od dolara i spadku jego kursu Taniejący „zielony” jeszcze bardziej napychał portfele spekulantów, którzy pożyczając droższe i zwracając tańsze dolary zyskiwali dodatkowo. Wyniki na carry trade są bowiem tym lepsze, im bardziej waluta, w której pożyczamy osłabi się wobec tej, w której kapitał lokujemy.  W ten sposób ryzyko walutowe staje się źródłem dodatkowego zysku, a finansowa piramida sama się napędza. Do pewnego momentu zarabiali wszyscy zainteresowani, choć najwięcej jak zwykle zyskali ci na samym szczycie Sytuacja zmieniła się niedawno, wraz ze zwrotem na rynku walutowym.

             Teraz, gdy dolar stopniowo zyskuje na wartości, misterna maszynka do zarabiania pieniędzy się zacina, a doskonałe wydawałoby się inwestycje przynosić zaczynają straty. Jeżeli kierunek na rynku walutowym będzie się utrzymywał, prowadzić to może do panicznego zamykania pozycji w carry trade, co prowadzić będzie do umocnienia dolara, co prowadzić będzie do zamykania pozycji w carry trade, co prowadzić będzie do… itd. Pojawia się zatem niebezpieczeństwo efektu domina.

             Dodatkowo spotęgować go może spodziewane zacieśnienie polityki monetarnej. Podwyżki stóp procentowych w USA wprawdzie rychło nie nastąpią, ale kiedyś na pewno do nich dojdzie. Ponieważ ostatnia hossa na rynkach surowcowych i rynkach akcji skorelowana jest ściśle z taniejącym dolarem, nietrudno domyśleć się czym grozi rynkom taka samonapędzająca się lawina.

12 komentarzy

  1. avatar

    …nie ma to jak miec wlasny fundusz, czy rosnie czy spada kasa sie nalezy. Ostatnio mozna znalezc na rynku kilku takich co to zalozylo wlasny fundusz i tera odcinaja juz kupony.

  2. avatar

    najbardziej na nagonieniu klientow do funduszy zalezy wlascicielom funduszy czyli bankom. Zarzadzajacym a i owszem takze jednak mniej, dla nich wazniejszy jest wynik na tle konkurencji.
    Z drugiej strony ci ktorzy kupuja jednostki uczestnictwa wiedza ze to nie za darmo, a czesc z nich kieruje sie po prostu chciwoscia ( no bo kowalski z pod siodemki ma fundusze i ladnie zarabia) wiec tak za bardzo bym tych klientow (czyt.frajerow) nie zalowal. Oczywiscie w tej calej machinie biznesowej znajda sie i tacy co to za bardzo o inwestycjach pojecia nie maja i wierza calkowice (o zgrozo !) temu co powie pani w okienku bankowym, tudziez doradca finansowy…no tych to mi szczeze zal.

  3. avatar
    krytyczny,

    owszem fundy (czyt. posiadacze jednostek) moze i traca, ale nie zarzadzajacy nimi. tym zalezy tylko na tym, zeby nagonic jak najwiecej klientow (czyt. frajerow), a czy gielda idzie w gore czy spada na pysk, to i tak swoke “oplaty za zarzadzanie” od wartosci jednostek regularnie odcinaja.

  4. avatar

    eee tam…duzi tez popelniaja powazne gafy dlatego cos tam mozna zawsze skubnac na rynku. Grubasy to tacy sami smiertelnicy jak mali tylko troszke lepiej poinformowani:) , ale nie az tak zeby czuc sie bezkarnie na rynku. Wystarczy przejrzec tablice wynikow funduszy krajowych i zagranicznych, tez traca jak rynek leci a czesto duzo wiecej niz indeksy, a jak rosnie to wiekszosc funduszy jakby mniej. Dlatego trzeba troche odmitologizowac (chyba dobre slowo) szpecow z funduszy wszelkiej masci.

  5. avatar

    czyli tak jak zawsze grubasy majac duzo kasy i informacje o tym gdzie beda inwestowac kroja malych inwestorow na rynkach lokalnych zarabiajac na roznicy oprocentowania. Pozniej sprzedaja aktywa w danym kraju dolujac walute… No ladne cacko.

  6. avatar

    jest pozytywnie zaskoczony blogiem. poruszacie tut tematy ciekawe i take ktore daja wiedze ktora mozna wykorzystac na rynku. Tak trzymac

  7. avatar

    jest pewna korelacja dolara z rynkiem gieldowym jednak nie bedzie dzialac wiecznie.

  8. avatar

    Szkoda ze nie mozna pozyczyc od Bernanke pare dolarow na 0.5% i zalozyc lokate np. W getinie na 6%. Zysk murowany przy spokojnym rynku USD/PLN. taki carry trade by mi sie podobal. Dlatego wnioskuje do Obamy o stworzenie takiej mozliwosci np. Polakom. Co wy na to? Kto sie zgadza niech sie podpisze.

  9. avatar
    krytyczny,

    zarobic nie zarobi, ale stracic moze, a o to chyba wlasnie autorowi chodzi. dzisiejsze zalamanie na gieldach zbieglo sie z gwaltownym umocnieniem dolara. przypadek? na rynkach finansowych, gdzie gra idzie o naprawde wielkie pieniadze, przypadkow nie ma.

  10. avatar

    carry trade to istotne zjawisko inwestycjne z punktu widzenia poszczegolnych krajow i regionow jednak dostepne tylko dla duzych inwestorow instytucjonalnych , przecietny kowalski na tym nie zarobi.

  11. avatar

    To naturalne ze jesli ktos ma mozliwosc zarobienia legalnie pieniadze robi to. problem pojawia sie wtedy kiedy chciwosc i glupota przeslaniaja rozum.

  12. avatar

    Niewatpliwie zaleta wolnego rynku jest swobodny przeplyw kapitalu,wysokie tempo rozwoju dzieki dwigni finansowej (gdyby nie ta obecnie bylibysmy w rozwoju technologicznym gdzies na poziomie miedzy radiem tranzystorowym a pierwszymi komputerami osobistymi). Jednak jak to zwykle bywa w naszej dualnej ziemskiej rzeczywistosci niz za darmo. Konsekwencja tego sa bomble spekulacyjne,gwaltowne zalamania rynku,wieksze bezrobocie i … wyscig szczurow na wszystkich szczeblach. Kto wie moze lepiej rozwijac sie mniej dynamicznie ale spokojniej. I tu oczywiscie odpowiedz zalezy od punktu siedzenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.