LOP i koncentracja

            Codziennie publikowane komunikaty na temat koncentracji LOP na kontraktach terminowych przynoszą cenne informacje o stopniu zaangażowania dużych inwestorów w rynku. Rodzą również pytania i  emocje, które narastają wraz z terminem wygasania kolejnych serii. Najważniejsze dotyczy pozycji zajmowanej przez tzw. „grubasów”. Pomimo zapewnień o rozpatrzeniu możliwości podawania i tych danych, GPW jednak się na ten krok nie zdecydowała. 

            Publikowanie informacji dotyczących koncentracji pozycji (LOP) na kontraktach terminowych GPW rozpoczęła 9 marca zeszłego roku. Od tego momentu codziennie po zakończeniu sesji na internetowych stronach GPW ukazuje się rzeczony komunikat. Dowiemy się z niego o liczbie portfeli, których udział w LOP na danej serii przekracza 20% oraz przedział, w którym ów portfel się znajduje (przedziały mają rozpiętość 5%, czyli od 20% do 25% itd.). Poniżej znajduje się przykład ukazujący sytuację na marcowej serii kontraktów na WIG20, po sesji w dniu 6 tycznia.

 08.01.10

           

            Z tabeli wynika, iż na rynku obecnych jest dwóch dużych graczy (potocznie nazywanych przez indywidualnych inwestorów grubasami), z których mniejszy posiada udział w rynku mieszczący się pomiędzy 30%-35%, większy zaś pomiędzy 35%-40%.

            Już na pierwszy rzut oka czegoś tu brakuje. Chwila zastanowienia i podstawowe pytanie samo ciśnie się na usta: po której stronie rynku znajdują się grube ryby? Tego niestety z komunikatu się już nie dowiemy. Ta kaleka nieco informacja rodzi więcej jeszcze znaków zapytania. Spekulacja to, arbitraż czy może zabezpieczenie? Zamknie przed wygaśnięciem czy zroluje? A może będzie próbował coś ugrać na Trzech Wiedźmach? Emocje i spekulacje wokół odpowiedzi narastają wraz ze zbliżaniem się dnia wygaśnięcia kolejnych serii kontraktów.

            W wydanym przed rozpoczęciem publikacji komunikacie przeczytać mogliśmy, iż po pół roku funkcjonowania tego rozwiązania Giełda rozważy uzupełnienie informacji właśnie o dane dotyczące zajmowanej pozycji. Zawartość codziennej publikacji jednak się nie zmieniła. Dziwne, GPW sama bowiem twierdzi iż jej celem ma być większa przejrzystość rynku i bezpieczeństwo obrotu. Dodanie informacji na temat pozycji „grubasów” na pewno przejrzystości by nie zaszkodziło, wręcz przeciwnie. W USA wskaźniki opisujące udział tzw. silnych i słabych rąk w rynku terminowym są jednym z elementów analizy służącej do oceny aktualnej rynkowej sytuacji i formułowania prognoz dotyczących jej przyszłego rozwoju . Nie wspominając już o tym, iż dopuszczalny udział w rynku jednego podmiotu nie może przekroczyć 5%. Gdyby takie ograniczenia obowiązywały i na GPW, obawy o tzw. „fixing cudów” przestałyby zatruwać życie drobnym inwestorom.

            Precedens już wystąpił: 16 grudnia 2008r., trzy dni przed wygaśnięciem serii oznaczonej symbolem FW20Z08, KNF poinformowała o dużej (39,53%) koncentracji kontraktów w rękach zagranicznej instytucji finansowej podając również, iż inwestor ten zajmuje pozycje krótkie. Uzasadnieniem było: „ryzyko pojawienia się dużej podaży akcji spółek należących do WIG20 w ostatniej godzinie notowań, która jest podstawą do wyznaczenia ostatecznego kursu rozliczeniowego kontraktów terminowych”. Dlaczego ryzyko, które wtedy wystąpiło, obecnie zanikło? Komu lub czemu zaszkodzić miałaby informacja o zajmowanej przez „silne ręce” pozycji? Raczej nie rzeszy snujących domysły inwestorów indywidualnych. Zapraszam do dyskusji.

9 komentarzy

  1. avatar
    dobrze poinformowany,

    kontrakt to narzedzie ktore zostalo stworzone z mysla o zabezpieczaniu pozycji w roznych aktywach. I jako taki nie sluzy spekulacji co jednak robi 99% inwestorow indywidualnych. kazdy z nich mysli ze jest tym wyjatkowym i jemu sie uda. Statystyki jednak nieublaganie mowia co innego i zdecydowana wiekszosc traci.
    najlepszym sposobem na rynek terminowy jest jego unikanie i wtedy problem sam sie rozwiaze. Przestanie nas irytowac brak dokladnych statystyk,lepszy dostep do informacji grubasow i w ogole bedziemy przez to bogatsi i szczesliwsi. Taaa, kiedy dzieci bawia sie zapalkami w stodole pelnej suchego siana to z tego tylko nieszczescie byc moze.

  2. avatar

    zgadzam sie, to grubasy trzesa rynkiem, a gpw nie chce ich rozdraznic liczac na ochlapy z prowizji. udzialy w rynku swiadcza, ze gdyby ci tzw. wielcy sie wycowali dochosy z terminowki stopnialyny o ponad polowe. na kasowym pewnie byloby podobnie.

  3. avatar

    Najlepszym wyjsciem z calej tej sytuacji jest pelna prywatyzacja gieldy i kropka.

  4. avatar

    wiadomo licza sie pieniadze a jak GPW zacznie podawac po jakiej stronie sa grubasy to te uciekna z naszego rynku i nie bedzie wysokich premii dla zarzadu GPW a i Rada nadzorcza moze pogrozic palcem no i prysnie mit
    wielkomocarstwowej pozycji GPW w regionie.

  5. avatar

    Właśnie 16 grudzień dał nieźle mi zarobić:)
    Jestem wyznawcą “teorii spiskowej”dlatego uważam że,wszystkie decyzje podejmowane przez szefów giełdy mają na celu “dogodzenia”tylko wybrańcom.Zawsze tak było że tylko nieliczni mają dostęp do informacji.A informacja to pieniądz.Nasza giełda jest słaba.Dwie osoby mogą ją zdołać w ciągu godziny o kilkanaście procent.To nie jest normalne…..a może jest…?

  6. avatar

    Świetny pomysł z blogiem! Na razie operując na futures osiągam tak beznadziejne rezultaty, że nawet informacja o tym jaką pozycję zajmują “grubasy” pewnie niewiele by mi pomogła :D. Na pewno nasza giełda byłaby bardziej cywilizowana, z mniejszą zawartością spiskowej teorii dziejów. Nie wiem komu przeszkadza możliwość ujawnienia tych informacji? Może samym “grubasom”?

  7. avatar

    Witam . Myślę że nasz rynek to taka wiocha na tle innych rynków finansowych nim coś się u nas zmieni to nas ogolą z kasy no i może wtedy pomyślą o maluczkich żeby im pokazać kto ich golił. Dobry pomysł z tym blogiem tak trzymać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.